Nie nawracaj już nawróconych

a może nie ewangelizuj z ewangelizowanych… jeden czort.

Przez cały ostatni WordCamp siedziały mi te słowa Dziudka w głowie bo zdawały się być prawdą objawioną i bardzo istotne. W założeniu chyba niosły przesłanie Łódzkiego WordCampa.

A potem się popsztykałem z łódzką częścią społeczności :/ i teraz będę stawiał ruma za to że palnąłem publicznie że ktoś z ekipy nie miał jaj żeby ogłosić że następny WordCamp jest w Warszawie. Można było fajnie sprzedać dobrego niusa że będą dwa WordCampy w 2020 roku w Warszawie i w Łodzi (nie potwierdzone do końca info).

Jednak to co chcę napisać jest dla mnie istotniejsze niż WordCampy (dziwne nie). Otóż chodzi o dyskusję co jest lepsze dla społeczności:

  • dulszczyzna (organizatorzy choćby nie wiem jak szli na noże między sobą, to mają głosić jedno słuszne stanowisko)
  • transparentność (organizatorzy nie kryją że są ludźmi i mają różne zdania i mówią, piszą o tym publicznie)

Cóż z moich doświadczeń wynika że jednolity front ma silniejsze działanie krótkoterminowo ale w relacjach długoterminowych prawda i przejrzystość jest ważniejsza. Ja wolę być z czegoś wykluczony niż przyklejać sztuczny uśmieszek i popierać coś z czym się nie zgadzam. Myślę że ludzie mogą mieć żal jak odkryją dulszczyznę, a fałsz zawsze wyłazi.

Uważam że skoro WordUpy i WordCampy robią różni ludzie: wdrażający WordPressa, piszący wtyczki czy motywy na sprzedaż, hostingodawcy, szkoleniowcy i szarzy użytkownicy WordPressa utrzymujący się z czegoś innego to tylko nasza transparentność może dać dobry efekt. Pokazanie że jesteśmy różni i mamy różne zdania a jednak cały czas pomimo tarć pchamy społeczność do przodu jest dobre. Organizujemy WordUpy, wspieramy moderujemy na forach fejsach wkładamy nasz prywatny czas w pracę dla społeczności. To jest istotne! praca u podstaw a nie wspólne trzymanie fasonu.

To że jakiś lulek pyta się o różnice zdań wśród organizatorów (myląc organizatorów WordCampa i organizatora WordUpów) to nie jest światowa tragedia tylko kolejna okazja na pokazanie zalęknionemu że pomimo tego co nas dzieli budujemy i pokazania mu że jest spora różnica pomiędzy WC a WU.

IMHO nie ma jednej słusznej drogi do celu, jeśli ktoś chce zrobi WordCampa w kontekście znaczków pocztowych ale musi się liczyć z tym że ktoś woli WordCampa w kontekście WordPressa i powie co myśli. Taka wypowiedź nie zaszkodzi WordPressowi ani społeczności, z założenia mamy być różni.  Sprawa jest prosta jeśli ktoś myśli źle ludzie to spuszczą, jeśli myśli dobrze warto to uwzględnić w swoich przemyśleniach. Jeszcze się chyba nie zdarzyło żeby od samego pokazania innego punktu widzenia świat się rozpadł. Dowiedzieliśmy się już że Świętego Mikołaja nie ma, ale jakoś żyjemy dalej…

Ja tam na jesieni z przyjemnością wysłucham że ktoś nie przyjedzie ponownie do Warszawy na WordCampa bo za dużo w nim było o WordPressie. Co więcej wysłucham, pogadam i się zastanowię czy aby nie miał racji… Osobiście uważam że taka impreza powinna skupiać się na korzeniu z którego wyrosła a nie być kolejną blogeriadą. I mogą mnie piętnować za to że stawiam na WP a nie tematy pod oglądalność :)

W moim rozumieniu WordCamp to impreza dla ludzi a nie maszynka do robienia statystyk gdzie oglądalność jest najważniejsza.

Kończąc obiecałem publicznie wśród organizatorów że przemyślę swoje stanowisko i choć zrobiłem to już dawno temu jakoś nie było czasu posta napisać.

Wyniki przemyślenia są proste:

  • nie wycofam się ze środowiska
  • będę gadał co myślę, jak gadałem
  • nie będę robił dobrej miny do złej gry w imię mitycznej koncepcji PR
  • będę ewangelizował zewangelizowanych :)

Niestety zignoruję tym zalecenia mojego WordPresowego Guru :(

Cóż nie jestem Japończykiem sekkuku nie popełnię, myślę samodzielnie i widzę że większość naczelnych z różnych religii mówi:

„Wiarę trzeba umacniać!”

 

 

:)

Zobacz zminimalizowaną wersję strony, w technice AMP .

O Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Facebooku (ale do września raczej nic nowego nie zobaczysz) czy Twitterze
Ten wpis został opublikowany w kategorii mózgownica, naprawiacz i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Nie nawracaj już nawróconych

  1. MF pisze:

    Ewangelizm jest domeną neofitów. Oświecony działacz, w dowolnej sferze, raczej nie wysuwa się przed szereg ze zmienianiem świata ;)

    • Niedoszły Bibliotekarz pisze:

      Cóż Papież powiedział tak:
      „Z wami towarzyszy miłość Papieża, Następcy Piotra – tego Piotra, któremu będąc świadkiem zmartwychwstania Chrystus powierzył misję umacniać braci w wierze.( Łk 22,32) ”

      czyli wychodzi że umacnianie nie jest domeną neofitów skoro Chrystus to zlecił św. Piotrowi. Zresztą to i tak bez znaczenia w temacie WordPressa i tego co będę robił. I chyba raczej śmiesznie nazywać mnie neofitą ale to już inna historia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.