wordup #wuwaw 9

wizualizacja przestrzelin w samolocie

Podpuszczali, podpuszczali, brali pod ambicję to teraz będą mieć za swoje ;)

Byłem na wordup warszawa #wuwaw i było inaczej niż zwykle…

Agenda była mniej wordpresowa, ale przeżyłem i to nawet bez osiągania poziomu bólu.

Numer jeden

Jak dla mnie system rozwalił Dominik Wysocki ze swoją prezką „5 (nie)oczywistych wniosków marketingowca – czego nie uczą nas historie sukcesu?”.

Szacowny prelegent (nie wiedzieć czemu wszyscy się chwalili jak to długo są z wordpressem) pokazał że niekoniecznie wnioski jakie się nasuwają jako pierwsze, prawie logiczne, powtarzane przez wiele źródeł są dobre. Tematyka zupełnie nie wordpressowa ale pomimo że mówił o biznesie ja widziałem jak przesłanie wpisuje się w kodzenie, śmieszną inteligencje itd.

Zaczął ciekawie od swoje pasji i czytaniu „tygrysków’. To popularna seria wydawnicza z tygrysem (biblioteka żółtego tygrysa). Postawił ciekawe pytanie o obecną narrację czy nadal będzie taka prorosyjska jak 40 lat temu czy bliższa faktom historycznym. Seria została wznowiona przez Bellonę, co ciekawe format w jakim ją obecnie wydają (B6) utrzymuje poprzedni rozmiar taki „notesowy” który się mieści w każdej kieszeni.

Dominik przeszedł potem płynnie do teorii analizy danych znanej jako „błąd przeżywalności” (naprawdę warta poznania teoria, co mówi i jak powstała). Bazując na niej przenicował stwierdzenia kołczy typu „rób jak liderzy”, „powtarzaj wiodące rozwiązania”, „bogaci wiedzą jak osiągnąć sukces…”. To była naprawdę fajna prezka. Całkowicie się zgadzam że analytics nie pokaże tych co nie dotarli na twoją stronę, a tym bardziej nie powie dlaczego nie dotarli. Ile razy spotkałeś fachowca zarabiającego na  promocji, pozycjonowaniu twojej marki, prowadzącego ci sociale który o tym wspomniał? Jak takiego spotkasz to szanuj go. Jak nie jesteś pewien jego działań, kompetencji to spytaj co robi żeby dotrzeć do tych których nie widzi w analyticsie bo tam się kryje faktyczny potencjał a nie w rosnącej liczbie lajków od tych którzy cię już znają.

Fajne było jak koleś siedzący obok mnie na moje pytanie do Magdaleny Magdziarz mówiącej o socialach czemu pominęła twittera zwrócił mi uwagę że teraz to się x nazywa ROTFL. Szacun dla Magdy za prawdomówność – przyznała że nie używa twittera to nie będzie o nim mówić. Są tacy co by wygenerowali (jak śmieszna inteligencja) elaborat kłamstw zamiast się przyznać że nie wiedzą.

Człowiek burak

Nietypowość spotkania była podkreślona też chamska autopromocją młodego człowieka szukającego pracy sprzedana w sesji pytań do prelegenta. Koleś był pierwszy raz i od ręki kręci taką siarę. Zamiast pytać o prelekcję to chwali się na czym to się niby się zna, normalnie żałość i ból zębów. Jeszcze nie spotkałem się z taką akcją a kilka spotkań/konferencji mam za sobą. Byłem tak zaskoczony tym spamem w realu że nie zareagowałem :( Obiecuję że następnym razem będę gotowy na takie buractwo i ktoś usłyszy kilka ciekawych porad od starego dziada :> Chwasty i głupków trzeba pielić zanim się rozrosną, a skoro nie jestem już organizatorem spotkań to mogę mówić prawdę ćwokom i gamoniom. Heh taki geniusz autopromocji a nikt nie zapamiętał jak się nazywa (a mógł powtórzyć na końcu) ani jak się z nim kontaktować bo nie wspomniał.

A na koniec największa kontrowersja <wrrr>.

Od początku imprezy było o pizzy i piwie aż zacząłem się zastanawiać o co biega że cała uwaga zwrócona jest na żarcie a nie na tematy prelekcji. I się wyjaśniło, nastąpiła zmiana w karmieniu użytkowników i najwyraźniej organizatorzy słusznie się jej obawiali. H.A.O.S podjął się (raczej wymusił ale dowodów nie mam) niewykonywalnego dla nich zadania nakarmienia 40 osób w jednym czasie mając piekarnik mieszczący jedną pizze na raz. Możecie sobie wyobrazić skutek :( zmarnowane pieniądze sponsorów a o „jakości” ich pizzy dowie się niejedna osoba. Rozumiem że menedżera HAOS bolało jak biorąc zyski z udostępniania salki tracił potencjalne zyski z pizzy zamawianej przez organizatorów wordupa gdzie indziej. Jednak to co zaoferowali to była tragedia, poeta by powiedział:

Pytasz o jakość pizzy w HAOS… już ci mówię przyjacielu…
Weź najsłabszą pizzę jaką jadłeś w życiu, przypal ciasto do goryczy, zadbaj o wysuszenie na wiór składników, doprowadź żeby ciasto było suche jak chleb po miesiącu, ostudź do temperatury otoczenia i uzyskasz smak, oraz jakość pizzy oferowanej w HAOS uczestnikom spotkania.

Apele dwa

  • Jako uczestnik spotkań gorąco apeluję do organizatorów „Takiej pizzy więcej nie!” wolę żeby nie było pizzy wcale, wnioskuje o zmianę lokalizacji miejsca spotkań jeśli ten szajs jest obowiązkowy żeby salę wynająć.
  • Wiem że chcecie ogarnąć stronę WordUp-a (to świetne!) zadbajcie żeby zawierała wszystkie prezki bo nie tylko ja z chęcią by je na spokojnie przejrzał drugi raz

Autor: Arek Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie władca CMS-ów na państwówce. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Facebooku czy linkedin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *