Urządziliśmy się w dupie 1/?

gargulec z soplami lodu wystającymi z rynny

Przymierzam się do zakupu abonamentu którejś śmiesznej inteligencji a tytuł jest podsumowaniem przemyśleń związanych z tym procesem :/

Nawet nie wiem jak opisać oferty na płatny dostęp do ejaj :/

oferta bazowa – za darmo
masz coś tam i ciesz się że w ogóle działa
działać nie musi, rozumiesz żadnej gwarancji

oferta lepsza niż bazowa za 30 pln/m
będziesz miał mniej limitów
będziesz miał większy dostęp
będziesz miał mniejsze ryzyko blokad
będziesz miał większy priorytet na usługę
usługa nie będzie sztucznie spowalniania

oferta jeszcze lepsza niż oferta lepsza niż bazowa 100 pln/m
będziesz miał jeszcze mniej limitów
będziesz miał jeszcze większy dostęp
będziesz miał jeszcze mniejsze ryzyko blokad
będziesz miał jeszcze większy priorytet na usługę
usługa jeszcze bardziej nie będzie sztucznie spowalniania

Którą ofertę wybrać, czym się kierować przy takiej precyzji opisu, gdy wiadomą jest tylko cena?

Żadnych ram, żadnych gwarancji, żadnej rozliczalności.
Poza gołosłowiem którego niema jak zmierzyć że faktycznie coś zostanie podniesione nie dają żadnego konkretu. Opis że być może dadzą x razy więcej tokenów (albo i jeszcze więcej niż x razy) w chwili kiedy nie wiesz ile tokenów jest bazowo nie mówi nic.

x razy więcej niczego to nadal nic.

Jaka jest wartość informacji że pakiet bazowy to kilkadziesiąt do kilkuset tysięcy tokenów a pakiet z oferty płatnej to od miliona do 2 milionów tokenów.

Płacąc możesz zyskać prawie 2 miliony tokenów więcej albo raptem tylko 190 tysięcy.

W chwili obecnej jest pewne że algorytm tak ustawi ci limity tokenów, sztucznych opóźnień, itd. żebyś wydał jak najwięcej, a dostał jak najmniej. Nic Cię nie broni przed dynamicznym manipulowaniem zakresem usługi. Algorytm skutecznie wyłapie jak bardzo cię przyciąć żebyś został i płacił, albo żebyś przeszedł na wyższy plan abonamentowy.

Wali mnie czy to celowa zmowa dostawców czy naśladownictwo wygodnych dla dostawcy rozwiązań zaciągniętych u konkurenta, faktem jest że tak wygląda oferta dostawców sztucznej inteligencji.

Oczywiście ich czatboty napiszą wszystko tylko nie konkrety co tak naprawdę daje użytkownikowi zapłacenie za abonament :(

Alternatywy praktycznie nie ma, operatorzy śmiesznej inteligencji doprowadzili ludzi do akceptacji „albo płacisz niewiadomo za co” albo spieprzaj dziadu.

Skoro płacimy za obietnicę niewiadomo tak naprawdę czego, nie wiemy co konkretnie dostaniemy – to gdzie jesteśmy? jak nas nazywać?

Czy frajerzy to właściwe określenie, czy zbyt delikatne <myśli>.

Autor: Arek Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie władca CMS-ów na państwówce. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Facebooku czy linkedin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *