Debata o odpowiedzialności za słowo

Miałem nie pisać o tej debacie bo jak dla mnie “była trochę z dupy” parafrazując tekst dnia. Przyszli, pogadali Marczak strzelił formułę dnia, Machała pokazał klasę i tyle.

Debata o odpowiedzialności blogerów i dziennikarzy za słowo

Miałem nie pisać bo usilnie chciałem zapomnieć zdanie Pana Dziennikarza Prezesa warszawskiego SDP czyli człowieka który powinien być choć trochę świadom o czym mówi. Jak się nie wie to lepiej zamilknąć. Niestety jeżeli jego bzdurna wypowiedź jest cytowana muszę więc dać odpór choćby dla zasady.

Piszący takiego bloga (kulinarnego przyp. NB) nie ma żadnej odpowiedzialności

Normalnie nie zdzierżę takiej bufonady. Albo szanowny pan dziennikarz rżnie głupa, albo Tomasz Machała ma absolutną rację co do braku zrozumienia przez dziennikarzy jak działa blogosfera.

Nawet bloger kulinarny może zostać pociągnięty do sądu jak da przepis na ciastka z wyciągiem ze słomy makowej a jakiś ululany gimbus zrobi sobie kuku i jego rodzice wystąpią do sądu z powództwem że bloger namawia do narkotyków. Nie wspominając o banalnym karmieniu hejterów i dzikich band grammarnazi z czym w prasie papierowej się nie spotka bo brak kanału zwrotnego.

Dziwi mnie że uczciwy pan dziennikarz nie wie (a może celowo pominął bo niszczy to jego tezę)  o blogerze z mosiny, wszak blogerowi odebrano prawo do pracy w zawodzie dziennikarza. Sprawa przeszła przez chyba wszystkie sądowe instancje była w mediach itd. Nie wierzę by jakikolwiek dziennikarz w Polsce nie wiedział o tej sprawie.

To, że rzetelny dziennikarz nie wie (skoro twierdzi że blogerzy nie ponoszą odpowiedzialności za to co piszą) jakie szykany spotykają blogerów politycznych np. w Rosji czy Ukrainie po prostu źle świadczy o jego wiedzy ogólnej. Nie wyobrażam sobie aby wiarygodny dziennikarz takich spraw nie wiedział, prędzej uwierzę że zamiata je pod dywan aby to tylko dziennikarze mieli etos wiarygodnych i ciemiężonych przez złe systemy.

W kwestii wiarygodności napiszę dwa zdania: Dziennikarz jak da ciała może zmienić redakcję, bloger jak skrewi jest spalony totalnie nie ma gdzie się przenieść. Internet pamięta wszystko i co gorsza wiąże z konkretnymi osobami, podpis [gc] w gazecie nic nie mówi dziennikarzyna może czuć się bezpieczny ganić będą gazetę naczelnego a nie jakiś [gc].

Część wypowiedzi poważnego dziennikarza rozśmieszyła mnie, np. postulowane oddzielanie mediów od dziennikarzy. To za przeproszeniem kto w mediach pisze? stolarz, glazurnik a może bednarz?

Warto było iść na tą debatę żeby zobaczyć jak przyzwyczajeni do kagańca są dziennikarze i jak bez klasy wypadł exbloger. No sorry Hazan nie wyszło, nie da się palić potajemnie siedząc na scenie, nawet elektronicznego szluga. Moim zdaniem to obciach wobec panelistów i słuchaczy, naprawdę nie mogłeś wytrzymać 90 minut bez jarania? Exbloger bo antyweb to już nie blog.Ciekawi mnie jakie będą tematy kolejnych debat bo wybieram się na nie, nawet jeśli będą marne to gromadka znajomych co tam będzie wynagrodzi ciężar ich słuchania ;)

Żeby nie było niedomówień wielki dziennikarz prowokator tego tekstu to Grzegorz Cydejko.

 

Zobacz zminimalizowaną wersję strony, w technice AMP .

Informacje o Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD “*”,8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak “dziki zachód” internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Google+ , Facebooku czy Twitterze

Ten wpis został opublikowany w kategorii konferencja, wydarzenie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Debata o odpowiedzialności za słowo

  1. Dominik pisze:

    Mamy wolność słowa i bloger może pisać o czym chce na swoim blogu.

    Jak komuś się nie podoba to niech nie czyta proste.

    Pozdrawiam

    • Milena pisze:

      @Dominik – byłem na podobnej debacie w Łodzi podczas której "Pan dziennikarz" próbował oczernić dziennikarzy obywatelskich, nakleić im łatkę nieprofesjonalizmu i stronniczości. Na szczęście, prawie cała sale pełna studentów obśmiała go od stóp do głów i udowodniła, że jakiś stary człowiek bojący się o swoją pracę (etat) nie zrozumie tego co dzieje się obecnie w branży informacyjnej.

  2. I całe szczęście że nie ma cenzury blogów. Jednak każdy piszący bloga chce czy nie bierze na siebie odpowiedzialność za to co opublikował i może być skarżony z tego tytułu. Inną kwestią jest odpowiedzialność osobista o której napisałem w tym poście https://arek.bibliotekarz.com/wydarzenie/2012/09/m

  3. Andrzej pisze:

    Pisanie dobrego bloga to sztuka, a ona rządziła się zawsze nieco innymi prawami. Zawsze przekraczała granice. Jednak czasami ciężko odróżnić sztukę od mistyfikacji, albo tandety.

  4. Bartek pisze:

    W internecie może opublikować informacje za które nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności, a w redakcji to już inna bajka i może to pana dziennikarza tak boli :) a tak serio to każdy kto myśli o pisaniu dobrego bloga, musi się również liczyć z konsekwencjami swoich publikacji.

  5. Może nie am jeszcze oficjalnej cenzury blogów ale nie znaczy to że blogerzy mogą pisać co im się podoba. Jak który się za bardzo wychyli i ubodzie jakiegoś urzędasa czy oligarchę to mu i 6 ranu wjazd na chatę panowie w kominiarkach zrobią za "nielegalne mp3" czy inne takie. Jak będzie miał szczęście i nerwy to może po roku odzyska komputer.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *