póki co słońce :)

Riddiculus i wczorajszy bogin znika, a tak bardziej realnie przesuwa się w czasie, mam tydzień wolnego od niego.

tak w natchnieniu potterowskim myślę sobie jaką bym miał różdżkę? Wychodzi mi że niezwykłą :) jako rdzeń mieszanka Cannabis indica i Humulus L :) zaś ona sama może z brzozy albo z wierzby koniecznie z rękojeścią zrobioną z korzenia jałowca obłożonego tłoczoną, szorstką skórą

Z potterem nieodłącznie kojarzy mi się mój Teść :) i to bynajmniej nie z powodu jakiś jego czarodziejskich zdolności a pewnego stwierdzenia. W czasie początkowego szału potteromani parę lat temu, jak mały czarodziej wszędzie był reklamowany, promowany itd Teść stwierdził tak:
idę po ulicy potter
włączam radio potter
w telewizji potter
zaglądam do kibla a tam potter :)

Po latach w końcu, w poprzednie wakacje przeczytałem całą serię żeby zobaczyć jaką powieścią się zarabia duże pieniądze i o ile pierwszy tom i drugi były niezłe, o tyle kolejne to już /jak dla mnie/ były pisane na siłę. Dobrze że cykl został zakończony, przy czym w ostatnim tomie czuć ulgę autorki i powrót do pierwszej jakości.

Pomimo że jadę zaraz na ciężką rozmowę to nadal słońce, aż do niedzieli nie zapowiadają chmur żadnych, podobno w niedzielę może boleć głowa przez spodek ciśnienia podniesionego w sobotę i odgorzały mogę być od wiatru ale to raczej miłe zmiany pogodowe :>

Wypijemy antał piwa, albo dwa,
antał piwa, albo dwa,
wszystko by zabawa dobrze szła …

Zobacz zminimalizowaną wersję strony, w technice AMP .

Informacje o Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Google+ , Facebooku czy Twitterze
Ten wpis został opublikowany w kategorii wydarzenie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „póki co słońce :)

  1. maja pisze:

    przeczytalam z przyjemnoscia…
    ja rowniez konczylam ten kierunek chociaz zycie moje tak sie potoczylo, ze w zawodzie nie przepracowalam ani tyci…
    matematyka na tym kierunku zawsze byla, ale zmorą to chyba byla jednak niejaka logika, ktorej bibliotekarze ni w zab nie mogli skumac …
    jesli chodzi o komputery to byly dwie sztuki -duma instytutu -i zeby sie do nich dopchac trzeba bylo niezle sie nakombinować …
    i jak to mowią:co cie nie zabije ,to cie wzmocni , a więc powodzenia ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *