Eduardo Roberto Koguta del Białołęcki

Facet był niesamowity, przedstawiał się jak w tytule, wspomnę może pokrótce kilka z jego opowieści, ale nie wiem ile w nich prawdy. Co prawda czytając to co naklepałem widzę że nie oddaję choć w części aury Edka ale zostawiam, ku Jego pamięci.

)

Edek po lewej, ja w środku, jakaś impreza w pałacu na wodzie :)

Po wojnie Edek handlował czym się dało a najwięcej żywnością i z tego wziął się jego problem zdrowotny, zacisnął mu się żołądek do tego stopnia że nie mógł na raz przyjąć więcej niż pół szklanki wody a wszystko z powodu czekolady. Podobno czekolada z UNRY była bardzo pożywna i witaminizowana że na dobrą sprawę nic poza nią nie jadł przez kilka miesięcy i dlatego mu się tak żołądek skurczył że nawet pić nie mógł :) dopiero lekarz na siłę mu kazał go rozciągać za pomocą płynów, co dzień o łyżeczkę więcej aż w końcu po długim czasie się udało wrócić do normalnej pojemności żołądka.

Kiedyś kupił  /też zaraz po wojnie/ jakiś samochód trzykołowy od weterynarza, dwa koła z przodu jedno z tyłu podobno auto było z drewna i szmat jak pierwsze samoloty. Kiedyś jechał polna droga a ona się skończyła nie było jak zawrócić to złapał auto z tyłu, podniósł i zawinął na przednich kołach.

Edek wszędzie jeździł rowerem /przypominam pracowaliśmy w łazienkach królewskich/ podobno to właśnie na nim wywiózł 2 rzeźby, prawie normalnych gabarytów posąg kobiety i popiersie jakiegoś faceta, do domu żeby nie było mu smutno i żeby miał towarzystwo. Faktem jest ze popiersie siedziało przy stole i wyglądało jak by ktoś tam siedział żywy w kapeluszu słomkowym a kobieta stała w kącie /podobno za karę/ Nie wiem czy kojarzycie doniczki od palm wysokości człowieka wywoził taką po kilka klepek przez miesiąc :)

Z ciekawostek Edzio prowadził w łazienkach metę /pamiętacie czasy gorzałki od 13 -tej?/ butelki chował po szafkach z żarówkami oraz w radiu marki Stolica – takie ogromne meblowe radio zajmujące pół stołu – twierdził że lepiej gra jak ma flaszki w środku ;). Oczywiście po gorzałkę też jeździł na rowerze, czasem aby się zabrał na raz jechałem z nim :) Jak dziś pamiętam że do mariota w którym była baltona gdzie za bony się Edzio zaopatrywał było daleko i pod górę zdyszałem się jak pies, ale edzio miał parę, kiedyś wziął 2 kartony kalinki litrowej myślałem że nie dojedziemy z powrotem na folwark tak się nam rowery dociążyły :). Kalinka była najlepsza, Edzio za pomocę kranówki dokonywał cudu rozmnożenia z litra robił 3 półlitrówki a brukarze /jego najlepsi klienci/ mówili ze mocna jakaś :D

Chyba najlepszą szkołę targowania się, miałem jak kiedyś Edek dostał fuchę od Porczyńskiego /obniżaliśmy żyrandole na wystawie im. Jana Pawła II / i zaczęli się chłopaki targować. Bosz jak oni tańczyli ze sobą, po prostu cymes i majstersztyk, jak ja się głupio czułem, młodziak pomiędzy dwoma starcami targującymi się jak przysłowiowe żydy. Jak wróciliśmy na folwark Edzio promieniał a z jakim szacunkiem mówił o przeciwniku w dobijaniu ceny, od okupacji takiego ponoć nie spotkał :) 45 lat.

Podobno kiedyś prawie go wywalili z łazienek za kłusownictwo bo poszedł pod mostek na karpie i nakrył go dowódca strażników, służbista straszny z radzieckimi korzeniami. Ale ponieważ wyciągnięte karpie żeby się nie zmarnowały dowódca usmażył i zjadł, zabrakło dowodów rzeczowych i sam miał potem problemy bo zgłosił przestępstwo a skonsumował dowody :D

Swoją drogą to w łazienkach rośnie wiele jadalnych rzeczy dereń, jagody,  poziomki, grzyby /w sezonie kilku grzybiarzy dawało na flaszkę strażnikom aby ich o świcie wpuszczali na grzyby/, jabłka, gruszki, orzechy. Z orzechami też była opowieść podobno przez nie nie mógł się na Różycu /bazar Różyckiego/ pokazać, bo kiedyś w łazienkach nazbierał worek czy dwa orzechów kaukaskich /wielkie dorodne ale nie zjadliwe nawet wiewiórki ich nie chcą/ i sprzedał jakiejś handlarce za dobą kwotę a potem miała awantury od klientów :)

Jednak jego największym darem było słowo tworzone na poczekaniu – kiedyś zadzwoniła do mnie do pracy dziewczyna, opowiedział jej że już biegnę do niej do telefonu, na bosaka, po rosie przez trawnik. Zrobił to w taki sposób ze Ona mimo iż mówiłem jej że Edzio to kłamca doskonały, uwierzyła mu … i tłumacz takiej że to nieprawda, a trzeba było ciągnąć bajkę :) młody i głupi bylem :/

Co tu dużo mówić Edzio był mistrzem bajeru :)  wszystkie mu wierzyły nieważne czy szesnastka czy osiemdziesiątka :) dzieci też mu wierzyły :D

to tyle o Edziu, było jeszcze wiele jego opowieści, o bimbrowni w Łazienkach co wyleciała w powietrze, o farbie co za podstawę miała wodę ze śledzi z beczki, i płot niedość że nie chciał wyschnąć 2 tygodnie, to śmierdział na kilometr, itd, itd rok słuchania i ani jednej powtórki :) no może na zakończenie, kiedyś jakaś kobieta coś od niego chciała i tak mu słodzi, panie edziu, panie edziu a on wtedy “Edzio o jest o taki” i pokazał dłonią wzrost dziecka :) kobietę zatkało, przeszła na Panie Edwadzie i w tym momencie bidula miała jeszcze ciężej prosić starego manipulatora :)

niech to bedzie prezent imieninowy dla Ań :)

Zobacz zminimalizowaną wersję strony, w technice AMP .

Informacje o Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Google+ , Facebooku czy Twitterze
Ten wpis został opublikowany w kategorii poza kategorią. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Eduardo Roberto Koguta del Białołęcki

  1. Ania pisze:

    Super !
    Wielkie dzięki – fajny prezencik :-)

    a jak coś sie jeszcze przypomni to poproszę …

    pozdrowionka ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *