to był udany weekend :)

phi znalazłem posta co nie poszedł w świat tylko do szkiców :> z ponad tygodniowym opóźnieniem ale nich idzie

Jak zresztą większość zjazdowych weekendów. Wniósł sporą ilość przemyśleń i ćwiczenia silnej woli :)

Nie mam netu w domu :)

Szok 3 dzień bez netu w domu, serwer leży a ja się tym mało przejmuję. Big gut nie jest ze mną tak źle jak zakładałem, mogę się obejść bez niego i bez rwania włosów z głowy że leży. Ba nawet chyba będę musiał robić takie przerwy specjalne bo zdają się być korzystne dla samopoczucia ;)

Kolejne przedmioty pozytywnie wpisane w indeks polepszają samopoczucie. Mogę się nawet chwalić angielskim na poziomie A2 od advanced ;) w odróżnieniu od B2 basic  hehe ale wymyśliłem, ale ktoś się nabierze jak niekumaty w tych oznakowaniach :)

W sobotę dzięki europosłowi z SLD chyba (ciekawe ile zmarnował kasy na tą promocję siebie, skoro nawet nie wiem jaką partię reprezentował) testowaliśmy piwa na Nowym Świecie, samego miodowego piłem 3 gatunki :) Faaaaaajnie było, ale jak już wszystko zamykali to jakiś ziąb się straszny zrobił, wymarzłem jak ta lala. Nie pasteryzowane, nie filtrowane piwo w sumie nie dokupienia w jednym miejscu, a tu tyle “alternatywnych” gatunków z małych browarów że nie powiem na niedzielnych zajęciach byłem zmęczony. Co tu dużo pisać staropolska dieta z piwem jako jednym ze składników głównych była rewelacyjna, właśnie dzięki tym gęstym zawiesistym piwom poznałem że można się najeść nie jedząc. Zawsze przed snem coś tam wrzucam na ruszt (niezależnie od stanu ducha i ciała) a tu po tych ludowych piwach nawet następnego dnia bez śniadania na spokojnie w szkole wysiedziałem, czyżby nowa płynna dieta cud? czy kalorii tyle że organizm sam dał odpór? Rewelacja jednym słowem, a jakie smaki…..  (szczochów według jednej z koleżanek, ale reszta piwem bez piwa w smaku była zadowolona)

Na wykładzie po raz kolejny się spotkałem ze stwierdzeniem że utrata intymności w necie nie jest taka straszna, będę musiał się nad tym zastanowić znowu, bo faktycznie jest grupa ludzi którym to nie przeszkadza, zdecydowanie powinienem się zastanowić nad tym jeszcze raz. Czemu będąc ekstrawertykiem tak bronię się przed utratą intymności w necie, czemu mnie mierzi działalność wielkiego G którego narzędzi chętnie używam. BTW miałem mieć o nim pogadankę, nawet tytuł roboczy wymyśliłem “Google symbiont czy pasożyt” ale po raz kolejny nie było netu w uczelnianym komputerze do prezentacji (mimo iż prowadząca zamawiała)  to jak miałem o googlach mówić.

Tia zdecydowanie dobry weekend, nawet zgubioną dzieciaka legitymację ktoś przyniósł do domu, są uczynni ludzie na świecie

DZIĘKUJĘ CI O NIEZNAJOMA JESZCZE RAZ :*

szkoda że nie przeczyta ale kto wie, świat jest mały.

Dobra koniec, musze jeszcze zdalny fakultet z “roboty” zrobić skoro w domu nie ma netu :)

Zobacz zminimalizowaną wersję strony, w technice AMP .

Informacje o Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Google+ , Facebooku czy Twitterze
Ten wpis został opublikowany w kategorii IINiSB, mózgownica. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „to był udany weekend :)

  1. anhydryt pisze:

    Mi się po piwie najczęściej włącza gastrofaza i to jest chyba powód tycia, a nie piwo samo w sobie. Poza tym dietetyczne jedzenie nie pasuje do przegryzania przy browarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *