+— Koniec pracy w bibliotece

puste regały w bibliotece

Idą zmiany!
To koniec mojej pracy w bece. Wystarczy już tego.

Ta robota miała sens jak była dodatkowa, oraz jak było nas dwa i ćwierć etatu.

Patrząc historycznie życie wykazało że nie mam czasu szukać nowych zleceń (bo robię na etacie). Dotychczasowi zleceniodawcy po wejściu dobrej zmiany zaczęli upadać, albo ryć po dnie bo nie byli tłustymi kotami. Zamknąłem więc firmę i korzyści z nieopłacania zdrowotnego odeszły.
Potem jeden ze wspólników stwierdził że w wojsku na mazurach jako szeregowiec dostanie więcej kasy niż jako warszawski informatyk w bibliotece, więc się zwolnił.
Przeszedłem na cały etat. Miało być lepiej ekonomicznie i w ogóle cud miód malina. Życie jednak pokazało że ćwierć etatu ubyło a roboty nie, tak więc kasy nie przybyło za to przybyło roboty. Na domiar złego dodatkowo wszedł audyt i narzucił na bekę wymogi korporacyjne. Okazało się że mamy zapewnić rozliczalność i bezpieczeństwo jak w banku ale według dyrekcji bez ponoszenia kosztów bazując na zasobach biblioteki. ROFL

Porażka normalnie, zwłaszcza że program biblioteczny nie działa w domenie, więc nawet głupiego zarządzania domeną się nie wdroży. Dużo by pisać co się wyprawiało i działo w tym czasie, tak czy inaczej mimo że mam świetnego wspólnika stwierdziłem że czas na zmiany (w sumie gdyby wspólnik był inny to odszedłbym razem z wojakiem). I tak sobie dziobałem przez ostatni rok na pół etatu pracując w bece, a na drugie pół w domu się ucząc. Wspólnik prawie do końca nie przyjmował że go opuszczam na koniec roku, ale w końcu dotarło że zostanie sam :(

Dwa miesiące urlopu

Przy okazji złożenia wymówienia jesienią się okazało że mam miesiąc zaległego urlopu za 2020 (no bo zawsze było coś trzeba zrobić i nie było na niego czasu) i mam miesiąc za ostatni rok, a że beka nie płaci za niewykorzystany urlop to musiałem te dwa miesiące wybrać. Wspólnik został sam.

Został sam i będzie dokładnie SAM, bo dyrekcja nawet nie przewiduje mu nowego współpracownika. Na pytanie czy mu kogoś szukają dostałem odpowiedź że wspólnik wszystko sam ogarnie… OK tylko czemu jakoś brak mi przekonania że to się uda… To będzie piękna katastrofa.
Serio serio w jeden etat planują upchać poprzednie dwa i ćwierć bo trzeba na czymś przyoszczędzić. Zobaczymy na ile wspólnik da się zajechać. Jest twardy to fakt, ale albo odbije mu się to na zdrowiu albo „oszczędności” doprowadzą że beka z dnia na dzień zostanie bez działu IT. Wspólnik jest cichy, spokojny i uparty ale często jak w takich ludziach pęka tama, to dzieją się straszne rzeczy. Kto wie może księżyc na to liczy, bo pewnie ma jakiś znajomych co by przytulili takie zlecenie na opiekę IT w bece, ale z pewnością sumarycznie to beka będzie w plecy na tym rozwiązaniu.

Do zapamiętania nie bądź jak księżniczka, księżyc i caryca.

Wracając do clou…

Zobaczymy co przyniesie luty. Faktem jest że pierwsza firma do której złożyłem papiery, (żeby się przekonać jak to jest na rozmowie kwalifikacyjnej) dała mi tyle kasy ile chciałem (nie byłem pazerny chciałem 20% więcej niż w bece) i zdaje się mieć ciekawe zadania dla mnie. Czas pokaże co z tej zmiany wyniknie. Mam plan B jak by co i proponują tam większą kasę ale chyba robota nudniejsza.

Jestem pod wrażeniem, włożyłem praktycznie zero wysiłku żeby znaleźć nową robotę, a oni czekają drugi miesiąc aż mi się okres wypowiedzenia skończy. Pamiętam czas jak to po znajomości mnie do ładowania gruzu przyjęli, a ja się cieszyłem bo wtedy nawet na jedzenie kasy nie miałem :( Patrząc na to jak inflacja jarka zaiwania w górę, to coś czuje że za 2-3 lata będzie znów marnie z robotą a do gruzu się już nie nadaję :/ jedyna nadzieje że się na pytonie trochę poznałem i może do tego czasu złapię skile zaawansowanego opiekuna kodu ;)

 

 

Autor: Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Facebooku (ale do września raczej nic nowego nie zobaczysz) czy Twitterze

2 komentarze

  1. Widzę, że zmieniasz pracę w tym samym czasie co i ja. I choć praca inny ma charakter to przemyślenia po częsci masz wspólne ze mną: też bardzo dużo czasu poświęciłem na martwienie się jak sobie poradzą ludzie, którzy dostaną po mnie zadania. Wiele razy mi w postatnich dniach mówino, że nie powinienem się tym martwić.

    Jestem już w nowej pracy i mogę tylko powiedzieć: mieli rację. I też zobaczysz, że to pikuś, który nie powinien ciebie obchodzić a Twojego byłego pracodawcę. Niepotrzebnie sami siebie szantażujemy emocjonalnie takimi rzeczami.

    Odnośnie pensji +20%: pamiętaj, że inflacja w grudniu r/r była 8% a Tusk ostrzega, że w grudniu 2022 będzie 10%. Czyli w grudniu 2022 będziesz zarabiał tyle samo co zarabiałeś w bibliotece w grudniu 2020 ;) Sorki za psucie humoru

    Pytanie z innej beczki: czyżby ten wpis został dodany za pomocą faktaystycznej, najlepszej na świecie, rewelacyjnej i och i ach wtyczki Editor Box? ;)

    Sugestia z innej beczki: dodaj jakąś wtyczkę do powiadamiania o odpowiedziach na komentarz, bo przegapię jak mi tu coś odpiszesz (pingnij mnie na messengerze jak możesz jak odpiszesz)

    1. Sie wie, zręby tego i kolejnego posta powstały w Editor Box i nawet dziś opisałem moje doznania z nim związane, zadziwiające ile się dzięki tej wtyczce dowiedziałem o tym jak pisze posty.

      Jak się zgłaszałem w październiku do tej nowej roboty to jeszcze nie było planów na dwucyfrową inflację, będzie co negocjować po okresie próbnym. Mam nadzieję że tak jak Ty trafiłeś do mocnej ekipy tak i ja przestanę w końcu być „najmądrzejszy w pokoju” bo to nie służy rozwojowi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.