prawie jak facet

Byłem dziś jak co dzień w piekarni. Od jakiegoś czasu powiększyli ofertę o różnorodne ciasta. No i dzisiaj przez te ciasta (a właściwie przez czopka co je “kupował”) trafił mnie szlag.

Ale zacznijmy od początku.

Urwany z roboty nr 1, w biegu do roboty nr 2 wpadam do piekarni, widzę że klient jeden i to facet myślę sobie ale fart. Zazwyczaj okoliczne babcie sobie tam plotki urządzają i nijak ich pośpieszyć.

Niestety jak to mawiał Murphy albo ktoś się pod niego podszywający

im bardziej się śpieszysz tym więcej przeszkód na drodze

Ten (z wyglądu wyłącznie) facet to niestety było nie wiadomo co :(

Rozumiem (aczkolwiek chyba nie do końca) że można się nie znać i nie wiedzieć które ciasto się chce. Rozumiem że można nie wiedzieć ile ciasta potrzeba na 15 osób. Rozumiem że zakup taki może stanowić jakieś tam wyzwanie, ale do cholery jeśli się człowiek nie zna to słucha się co mu doradzają specjaliści.

Baba mówi mu że sernik jest ciężki i wyjdzie drogo facet chce jednak sernik, kobieta waży mówi ile kosztuje, no to nie, sernika jednak tyle nie weźmie. To może tego piernika on będzie chciał, baba że to nie piernik a ciasto czekoladowe, on jak wraz niech mu tego piernika zważy. To może W-Ztkę weźmie sprzedawczyni mu na to że to porcjowane (gołym okiem było widać) i na 15 osób to całą blachę trzeba by wziąć, no tak no tak to on nie chce, to może….

Bosz kolejka się w piekarni na 7 osób zrobiła, bo ten ślepy, głuchy, głupi prawie chłop nie mógł się zdecydować nawet z takim banałem jak czy ciasto kruche ze śliwką czy kruche ciasto z wiśniami wybrać.

Koniec świata niby chłop, a decyzyjność jak u osła!

Podziwiam czasem sprzedających i innych pracujących z ludźmi za ladą (jak np. bibliotekarze ;)) ja to bym od ręki mu sypnął tak po kaczemu bierz pan pączki i spieprzaj dziadu a ona mu jeszcze smacznego życzyła.

Zobacz zminimalizowaną wersję strony, w technice AMP .

Informacje o Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Google+ , Facebooku czy Twitterze
Ten wpis został opublikowany w kategorii głupoty i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *