i po urlopie

nie będę go opisywał ale zaufajcie mi było rewela

jedyne z czym mi się ten wyjazd kojarzy to z oryginalnym festiwalem w woodstok 1969, też trzy dni, totalna klapa organizacyjna, kapanie spod parasola i zapisane na zawsze złotymi zgłoskami wspomnienia

żaden z zaplanowanych planów nie został wykonany, wisła płynęła pod prąd co zaowocowało brakiem wschodu słońca, proca i młot przegrały z przygodą  a smętno-wsponieniowa zaduma nad żydowskimi maszynami do szycia w Singerze była jak najbardziej radosna balanga roku

SZOK

jakoś przeżyłem i wiem że Kraków to inne miasto dziwne ale świetne

Autor: Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Facebooku (ale do września raczej nic nowego nie zobaczysz) czy Twitterze

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *