Wracam na 1/2 etatu w bibliotece

Od dzisiaj!

Patrząc na to co się wyrabia w moim miejscu pracy, zaglądając w swój pesel i odczytując stan konta po raz kolejny doszedłem do wniosku

„Nie stać mnie na dłuższą pełnoetatową pracę w Bibliotece”

i niestety tym razem zasmuciłem wspólnika tą decyzją. W sumie żeby nie On to już dawno by mnie w bece nie było bo durnej roboty nie trawię. Co prawda nie rzucam roboty ale wracam do słusznego wymiaru umożliwiającego wspólnikowi przetrwanie a mnie nie zjadającego całego życia na przelewanie z pustego w próżne.

Przez pięć lat udało się osiągnąć sporo, wyprodukować gigabajty danych, tworzyć czy być współautorem wielu dokumentów, projektów itd. Niestety zarazem przepaliłem setki godzin na czynnościach zupełnie bez sensu typu znajdź 3 różne oferty na zakup czegośtam w cenie 300 złotych. Serio, serio? jaki wałek czy nieprawidłowości mogą być przy zakupach za 300 złotych miesięcznie?

Jako że takich absurdalnych zadań jest cała masa, a zadań które rozwijają czy dają satysfakcję niewiele to sorry już mi wystarczy.

Potrzeba uwolnienia od bzdur narastała od dawna nawet pisałem o tym ale obecne stosunki z gminą są zatrważające. Przykładowo ktoś tam w gminie ma chcenie, a u nas poruszenie jak przy powstaniu listopadowym. A potem tłumacz „Człowiekowi Musze” (mamy takiego) że jeśli zrobię tak jak sobie wymyślił to złamię przepisy ale to on za to beknie… Wiem powinienem olać i siedzieć cicho, ale biblioteki mi żal i ludzi mi żal.

Jeśli politycy z gminy mają chcenie ogrzać się przy ciepełku biblioteki to niech gmina beceluje kasę na to chcenie i ogrzewanie. A skoro budżet na 2021 dali taki że na wypłaty Szefowa ma kasę do połowy listopada a potem zacznie zwalnianie ludzi (chyba że się kasa pojawi to zwolnień nie będzie), to niech gmina sobie te swoje chcenia w żyć wsadzi. Szczęściem to nie ja dyrektoruję więc kasa z miasta to coraz mniejszy mój problem.

Tak czy inaczej będzie ogień! bo mam plan na co poświęcę najbliższy rok i nie zawaham się go zrealizować! Jedyne co mnie zatrważa to bliskość lodówki bo znając życie walka z demonem będzie bardzo uciążliwa.

Autor: Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Facebooku (ale do września raczej nic nowego nie zobaczysz) czy Twitterze

Jeden komentarz

  1. Skąd ja to znam. To durne wypełnianie papierków, w koło Macieju takich samych, często wyprodukowanych dla samego wyprodukowania i nigdy ani razu nie użytych. To bieganie za pieczątkami i podpisami… Mój wewnętrzny pesymista mówi mi, że 2021 nie będzie dobrym rokiem dla bibliotek, a jeszcze gorszy podświadomy pesymista podpowiada, że za biblioteki wezmą się na szczeblu rządowym i zmienią ustawę tak, żeby na przykład w gminie już nie musiało być przynajmniej jednej biblioteki. I cyk pozamiatane.

    Ja tymczasem świętuje dzisiaj 12 lat pracy w bibliotece :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.