Zagracanie kuchni

Prawda jest taka że z czasem gromadzi się mnóstwo rzeczy których żal, a zajmują miejsce. Po wielu latach w końcu pozbyłem się prodiża który tylko się kurzył, a jak wiecie zajmuje kupę miejsca. Jestem na dobrej drodze aby elektryczne rożno i mikrofalę też oddać/wyrzucić, za to kupić sobie nowy sprzęt mający to samo w jednej obudowie. Mam do oddania parowar raptem kilka razy użyty, bo jakoś nie przekonałem się do dań tak przygotowywanych.

Z perspektywy czasu dochodzę do wniosku że z kuchnią trzeba jak z szafą czy piwnicą:

Co kilka lat remanent i wszystko czego nie użyłeś wsadzasz do pudła i oddajesz dla potrzebujących lub wywalasz na śmietnik.

Problemem stają się moje filiżanki bo ich powoli przybywa a miejsca do stawiania nie, więc te ulubione stoją już jedne w drugich. Chyba nad lodówką też dojdzie mi zabudowa co niestety znów optycznie zmniejszy kuchnię, ale gdzieś graty trzeba trzymać…

półki w kuchni Lukrecjusza

Szkoda że Kuchcik nie chce iść na swoje, ani choć zmienić pokoju, to by rozwiązało problem :) rozbił bym widoczną na zdjęciu ścianę i miał w końcu porządną widną kuchnię zamiast przechodniej.

Jak dla mnie: Czytaj dalej →

Remont w kuchni

Zupełnie nie wiem jak ludzie mogą się stołować na mieście. Wczoraj pizza, dzisiaj chińczyk, jutro kebab. Remont dopiero się zaczyna a ja mam już serdecznie dość gotowego żarcia na telefon.

Wysłali mnie na #urlop a tu #kuchnia #malowanie i #pizza zamiast obiadu :/ jedynie pociesza myśl że będzie co oblewać
Nie mam pojęcia jak niektórym się udaje żyć na fast-foodach.

Generalnie to remont kuchni jest największym wyzwaniem w domu cywilizowanego człowieka. Miliony sprzętów, pudełek, saszetek, torebek, słoików, serwetek i innych kuchennych akcesoriów muszą być przemieszczone. Człowiek pozbawia się normalnego miejsca przygotowywania posiłków (w moim przypadku spożywania też). Niby mała kuchnia przymykając oko 20 metrów ścian (za szafkami nie maluję) a 5 litrów farby wyszło i wciąż mało bo na suficie dalej coś przebija. Czytaj dalej →

Americano cienka kawa

Tak się zbieram żeby opisać moje kawowe przygody, ale jakoś mi nie wychodzi. Generalnie jestem zwolennikiem espresso (najlepiej potrójnego) choć pewne pomiary wskazują że powinienem sobie odpuścić mocną kawę. Rodzi się zatem pytanie po co kawę pić, skoro to ma być sikacz bez smaku.

Koniec zakupów, kończąca się #kawa  czas ruszać z powrotem #costa #coffe #americano #coffeporn
Owszem czasem w szczególnych przypadkach można się napić wody o posmaku kawy np. nazwanej Americano ale to nie radocha.

Sam nie wiem co gorsze odpuścić sobie dobrą mocną kawę, czy walenie pod cyckami?

Swoją drogą to nie bardzo mi pasują te kubki w Costa za grube, za ciężkie i niewygodne. Americano za to zgodnie z przewidywaniami mają sikacz na całego, ale w upał i dłuższą trasę na piechotę zdecydowanie był bezpieczniejszy dla pikawy niż moje ulubione  espresso :/

Varumish drink na cześć proxy i WordPressa

Co roku jeżdżę na konferencje poświęcone WordPressowi (system do prowadzenia bloga jak ten) i za każdym razem pojawia się dyskusja o Varnish-u. Temat jest tak oderwany od rzeczywistości zwykłego blogera jak pieczenie wz-tki od parzenia kawy. Zupełnie co innego jednak połączone na stoliku razem smakują doskonale.

Żeby się ten Varnish cokolwiek milej się kojarzył na nadchodzącym WordCampie siedzę i wymyślam jakie składniki użyć do drinka na afterku. Wiadomo że w drinie będzie rum, ale co jeszcze to muszę się zastanowić i poeksperymentować.

A że przy wymyślaniu podkład muzyczny jest ważny to słucham co o nieistniejącym wtedy jeszcze (1945r) drinku Cuba Libre  śpiewają The Czytaj dalej →