Życie z wagą kuchenną

Ciekawe bo całkiem nieźle znoszę ograniczenia wprowadzone przez stosowanie diety.

Znów bardziej brakuje mi smalcu niż czekolady, choć byłem przekonany że to właśnie słodyczy będzie mi brakować najbardziej.

Najciężej zachować czas spożywania posiłków, ledwie się człowiek weźmie za robotę a tu już termin karmienia przeoczony… Najgorzej wypada posiłek około 14-tej ciągle nie wiem czy już był czy ma być :(

Waga kuchenna stała się Czytaj dalej →

Dieta – brak wyników

Tak wiem, słaby tydzień to mało żeby przy rozsądnej diecie jakiś znaczący ruch się pokazał. Niby pół kilo mniej ale to za przeproszeniem jedna wizyta w wychodku załatwia. Bardziej istotny jest 0,5% spadek zawartości tłuszczu on jak do tej pory raczej nie spadał, wody mi za to jakoś przybyło.

Kupiłem sobie zabawkę pomiarową kaliper się nazywa, Czytaj dalej →

No to dziś bal

Dojrzałem :]

Mam wyznaczony cel 112 kilo, czyli 125 kostek masła w dół.
Będzie się działo! Będzie skuteczniej niż w deklaracji odchudzania rok temu bo dieta już leży obok mnie napisana od nowa. Zasady podobne jak poprzednio ale inne wartości poszczególnych składników mam teraz. Cóż latka lecą i metabolizm się zmienia.

tiramisu, torcik wz, cappucino, kremówka, bajderka, napoleonkaCo prawda po diecie sprzed 6 lat pozostało wspomnienie „jestem królikiem” ale czuję sam że nadszedł czas coś ze sobą zrobić. Zobaczymy jak będzie, motywacja mniejsze niż kiedyś, nie przewiduję jakiejś spiny, ale damy radę na spokojnie.

Jeżeli będę trzymał poprzednie tempo zrzutu to za mocny rok będzie po temacie. Docelowo zostanie więcej niż po ostatnim spadku ale podobno przybyło mi mięśni i bez ich degradacji ciężko by było sensownie zejść niżej.

Tak czy inaczej koniec gryzienia się i ucieczki od bloga bo drażnił tym co smaczne i smutek nieuniknionego wprowadzał. Dziś żrę ciastka a od poniedziałku zobaczymy jak mi z nowa dietą będzie.

Zapowiada się też prawdopodobnie trochę rewolucji w warsztacie i całym otoczeniu, bo chyba zaczyna mi „mienie wszystkiego pod ręką” przeszkadzać. Coraz częściej myślę o minimalizmie i przestrzeni. Budzi się we mnie coraz większa potrzeba odpoczynku od komputera i wszelkich ekranów, więc może w końcu nastąpi mobilizacja i weekendy będą na zielono może agroturystyka jakaś?

Jak nic wychodzi mi że dopadł mnie syndrom wieku średniego, w końcu czas najwyższy ileż to można być młodzieńcem :>

Ciekaw jestem czy coś będę pisał o tym co jem, czy powstanie tu tylko dziennik kilogramów? a może w ogóle w diabły rzucę blogowanie?

Pocieszające w nowej diecie jest, że raz na dwa tygodnie będzie rum bo skoro można to nie wolno sobie odmawiać :)

Zapowiada się ciekawe jutro…

 

 

Kolejne śniadanie na słodko

Dziś na śniadanie miałem michę zielska (kapusta pekińska, marchew, sałata zwykła, ogórek, papryka czerwona i ser feta, skropione oliwą po suszonych pomidorach). Niby to było całkiem smaczne mocno kolorowe ale czuję się jak jakiś zając czy królik.

Powoli zaczynam się odchudzać ale determinacji brak. Wobec tego choć powspominam sobie ubiegłoroczne herbatniki z koglem moglem. Doskonała sprawa zwłaszcza z kawą.

Geneza tej potrawy sięga lat ’80 ubiegłego stulecia. Mój znajomy Kręcior prosił bym wpadł do niego wieczorem żebyśmy pojechali postać w kolejce po Czytaj dalej →