4 lata w bibliotece

Zanosi się że będzie podobnie jak ze studiami, poszedłem na jeden semestr a skończyłem studia. Do beki wpadłem na trochę bo znajoma prosiła a póki co nie zapowiada się na zmianę pracy…

Pamiętam jak kiedyś na przerwie między zajęciami dziewczyny stały i wspominały jak to tylko na chwilę przyszły pracować do biblioteki a skończyło się studiami i obecnie stażem zdecydowanie powyżej 10 lat (rekordzistka teraz chyba ma ponad 20 lat stażu w pracy do której przyszła na chwilę).

Rozczaruję tradycjonalistów ale pośród prawie 100 pań nie ma żadnej z bibliotekarskim koczkiem i żaden z kilku zatrudnionych facetów nie nosi pulowerka. Choć nie ukrywam że jeden nosi kamizelkę i goli nogi.

W pracy jest różnie, generalnie dzięki ludziom przyjemnie. Przy czym nie mam bladego pojęcia jak to wygląda ze stanowiska bibliotekarza poza kilkoma interwencjami kiedy to panie prosiły żeby zejść i pomóc swoją posturą w kryzysie. Jak to na linii frontu z czytelnikiem różnie bywa, czasem trafi się psychiczny, a czasem trafi się nawiedzony, a jeszcze kiedy indziej przyjdzie Anthony który jak się na coś nie zgodzisz to zostajesz okrzyknięty rasistą i nieważne że regulamin czegoś zabrania. Ot naumiał  się wykorzystywać swój kolor skóry i zapominać że umie mówić po polsku kiedy mu niewygodnie :> ale trafił na beszczela który mu to wypomniał (sami zgadnijcie kogo) i było śmiesznie.

Generalnie poranna kawa jest, ale potem to już totalny totolotek, zaplanujesz sobie przegląd ups-ów a kończysz robiąc plakat :/ bo jak wiadomo informatyk umie we wszystko co z komputera wychodzi.

Jest kilka sukcesów zawodowych i kilka porażek w tym co się chciało zrobić, ale jak we wstępie póki co roboty nie szukam. Zarobki jak na IT w warszawie nikłe, ale co gorsza to tego fajnego IT jest co kot napłakał ot nudna utrzymaniówka starych kompów, nic nowoczesnego, żadnych światłych technologii, żadnych szkoleń, bez żadnych perspektyw. Dość napisać że całkowity roczny budżet IT to równowartość serwera z solidniejszą macierzą jaki miałem w fabryce, a tu musi starczyć na wszystko, od myszek do akumulatorów w USP-ach i jeszcze obejmuje trzy nowe „serwery ” słabsze niż mój czteroletni komputer w domu.

Szczęściem w nieszczęściu po 3 latach przepchnąłem że WordPress stoi jako www biblioteki. Jednak wstyd się nim chwalić bo najważniejsze były przyzwyczajenia i paraurzędowe potwierdzenie zgodności z WCAG 2.0 niż faktyczna użyteczność. Tak czy inaczej: jest WordPress, jest zabawa. Doklepuję jakieś małe automatyzacje, dodaję jakieś ficzerki jak nikt nie widzi… ale realizować się mimo wielkiego potencjału serwisu nie ma jak.

Z rzeczy śmiesznych raz kiedyś straciłem premię po tym jak jakiemuś dyrektorkowi z miasta napisałem że ich ankiety hindus za dolara naklepałby lepiej :) Zadzwonił wtedy do mojej dyrektorki i coś jej tam nagadał tak że wylądowałem na dywaniku. Trochę smuteczek że nawet nie próbowała dojść w czym problem, czemu tak napisałem, o nic nie spytała tylko kazała przeprosić czopka i zabrała premię. Ale te moje przeprosiny są powodem do dumy! normalnie lepsze niż te kaczyńskiego w TV odczytywane sztucznym głosem lektora. Myślałem że znów dyrektorek przyleci z awanturą, ale chyba nie miał się do czego przyczepić :). Moje przeprosiny spełniały wszystkie wymogi carskiego ukazu o byciu głupim wobec przełożonego i nie peszyć go swoją osobą.

Oj szkoda że nie mogę tu ich opublikować.

Jak przestanę w bece robić, a mail nie zaginie to wrzucę tego maila dla potomnych, jak się poniżać żeby durniem zrobić przepraszanego. Jednak najfajniejsza była rozmowa z pracownikiem tego dyrektorka, który stwierdził że niema kija w dupie jak jego szef i mój mail o hindusach go nawet ubawił. Pogadaliśmy trochę o realiach i wyszło że jak napisałem mają porąbany system który na dodatek jeszcze dyrektorek źle obsługuje.

Chciałem żeby w urzędzie miasta jakieś API nam dali, albo co bo wprowadzać codziennie dane z 80 ankiet to głupiego robota ale nie ma szans, u nich taki sam skansen w IT jak u nas. Tak więc w lato i w zimę ktoś traci 2 godziny dziennie na durne przeklepywanie danych zebranych z placówek do bazy miasta, zamiast w jakiś cywilizowany sposób to eksportować automatycznie.

Drugą śmieszną „przygodą” była mina dyrektorki jak jej palnąłem że nie stać mnie żeby pracować na cały etat w bibliotece :> (mam 3/4 etatu a chciała żebym przeszedł na cały) no ale co poradzę że prawda jest bezlitosna zarobki są niskie w bibliotece. Po szumnych wielkich  podwyżkach mam niecałe 10% więcej niż trzy i pół roku temu, z czego większość tych dodatkowych procentów to urzędowa wysługa lat bo jakiś tam próg przekroczyłem.

Jest jak jest, póki co jest spoko, a że zarabiam gdzie indziej to mogę popracować w bece jeszcze jakiś czas.

 

Zobacz zminimalizowaną wersję strony, w technice AMP .

O Niedoszły Bibliotekarz

Dinozaur pamiętający czasy LOAD "*",8,1 oraz szczęśliwy posiadacz BBS-a przez tydzień. Wizjoner, z żalem w sercu obserwujący jak "dziki zachód" internetu upada na kolana pod wpływem polityków i korporacji. Aktualnie informatyk od tonerów w bibliotece publicznej, oraz techniczny w fundacji proekologicznej. Wyznawca synergii oraz Pastafarianizmu. Możesz go podglądać na Facebooku (ale do września raczej nic nowego nie zobaczysz) czy Twitterze
Ten wpis został opublikowany w kategorii arek ver. 5.xx i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.