Dwunastka z przodu znowu obroniona

Nie rozumiem mojej wagi :( co i rusz pokazuje dziwadła.

Dziś dla odmiany wskazania mówią że obroniłem przez 2 tygodnie dwunastkę z przodu ale za to przybyło mi tłuszczu i wody. Jak tak się podrapię po głowie to pewnie znów będzie u dietetyka niemiła rozmowa, że za mało jadłem tego co trzeba. Chyba białko mi spadło, no chyba że to z kości zgubiłem kilogramy ale myślę że to chyba jeszcze gorzej byłoby.

Tak czy inaczej mam dobry news: z Kuchcikiem toczymy przygotowania do walki o zdobycie funduszy na ciekawą inicjatywę :) Jej robocza nazwa to Portal Dietetyczny – jak ruszy to dopiero będzie się działo!

Opinia o diety.wp.pl

Zaciekawiły mnie www.diety.wp.pl ładnie przygotowany serwis, ładnie napisane teksty, wsparcie się publiczną słusznością w postaci wielu lajków i opisów skutecznej diety… prawie kupiłem ich dietę ale coś mnie tknęło….

Zapisałem się na ich newsletter, w bonusie dali mi publikację „Poradnik biegacza”.

Myślę sobie biegać nie będę, ale może czegoś fajnego się dowiem. Nie myliłem się po „lekturze” moja wiedza o jakości ich oferty wzbogaciła się. Na 10 stronach jest raptem 5 stron dotyczących biegania, czyli zamiast jakości dostałem miałką papką. Ale tak naprawdę treści jest tylko na 3 strony, reszta to wielkie nagłówki i zdjęcia. Najlepiej przydatność publikacji oceńcie sami bo może przesadzam :> http://diety.wp.pl/addons/poradnik_biegacza.pdf

OK. darowanemu koniowi Czytaj dalej →

Życie z wagą kuchenną

Ciekawe bo całkiem nieźle znoszę ograniczenia wprowadzone przez stosowanie diety.

Znów bardziej brakuje mi smalcu niż czekolady, choć byłem przekonany że to właśnie słodyczy będzie mi brakować najbardziej.

Najciężej zachować czas spożywania posiłków, ledwie się człowiek weźmie za robotę a tu już termin karmienia przeoczony… Najgorzej wypada posiłek około 14-tej ciągle nie wiem czy już był czy ma być :(

Waga kuchenna stała się Czytaj dalej →

No to dziś bal

Dojrzałem :]

Mam wyznaczony cel 112 kilo, czyli 125 kostek masła w dół.
Będzie się działo! Będzie skuteczniej niż w deklaracji odchudzania rok temu bo dieta już leży obok mnie napisana od nowa. Zasady podobne jak poprzednio ale inne wartości poszczególnych składników mam teraz. Cóż latka lecą i metabolizm się zmienia.

tiramisu, torcik wz, cappucino, kremówka, bajderka, napoleonkaCo prawda po diecie sprzed 6 lat pozostało wspomnienie „jestem królikiem” ale czuję sam że nadszedł czas coś ze sobą zrobić. Zobaczymy jak będzie, motywacja mniejsze niż kiedyś, nie przewiduję jakiejś spiny, ale damy radę na spokojnie.

Jeżeli będę trzymał poprzednie tempo zrzutu to za mocny rok będzie po temacie. Docelowo zostanie więcej niż po ostatnim spadku ale podobno przybyło mi mięśni i bez ich degradacji ciężko by było sensownie zejść niżej.

Tak czy inaczej koniec gryzienia się i ucieczki od bloga bo drażnił tym co smaczne i smutek nieuniknionego wprowadzał. Dziś żrę ciastka a od poniedziałku zobaczymy jak mi z nowa dietą będzie.

Zapowiada się też prawdopodobnie trochę rewolucji w warsztacie i całym otoczeniu, bo chyba zaczyna mi „mienie wszystkiego pod ręką” przeszkadzać. Coraz częściej myślę o minimalizmie i przestrzeni. Budzi się we mnie coraz większa potrzeba odpoczynku od komputera i wszelkich ekranów, więc może w końcu nastąpi mobilizacja i weekendy będą na zielono może agroturystyka jakaś?

Jak nic wychodzi mi że dopadł mnie syndrom wieku średniego, w końcu czas najwyższy ileż to można być młodzieńcem :>

Ciekaw jestem czy coś będę pisał o tym co jem, czy powstanie tu tylko dziennik kilogramów? a może w ogóle w diabły rzucę blogowanie?

Pocieszające w nowej diecie jest, że raz na dwa tygodnie będzie rum bo skoro można to nie wolno sobie odmawiać :)

Zapowiada się ciekawe jutro…