Niedoszły Bibliotekarz

Mediafun Lab – byłem

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

To było dobrze zainwestowane 15 pln.

Subskrybuję imprezowy kalendarz autorstwa Maćka Budzicha. Kalendarz był przez jakiś czas martwy ale wrócił do „łask” autora, to właśnie z niego się dowiedziałem o tej imprezie.

W sumie poza standardowym konferencyjnym opóźnieniem i niskoprzepustową łazienką nie było na co narzekać, nawet wifi nie sprawiało problemów. Jak porównacie ten wpis z innymi opisami konferencji zobaczycie że Mediafunowi udało się obłaskawić naczelnego malkontenta w kraju :)

Ale zacznijmy od początku. Dogodne miejsce jak na taką konferencję a mianowicie Teatr Kamienica w śródmieściu (no dobra jak ktoś przyjechał autem mógł narzekać). Bardziej jak miejsce, liczyła się zaproszona grupa prelegentów, IMHO dobrze dobrana. Było trochę śmiesznie, trochę merytorycznie, trochę emocjonalnie – bardzo dobry miks prelegentów Maćkowi wyszedł. Raptem dwoje panelistów na trzydzieści osób było drętwe, jeden do tego stopnia że nie wypowiedział ani jednego słowa ze sceny (trema go zeżarła czy cóś?).

Pomimo spędzenia tam całego dnia zbrakło czasu na przedyskutowanie wszystkiego, trochę rozczarował mnie panel dotyczący zarabiania za pomocą programów partnerskich. Na afterku z kilkoma osobami zgodziliśmy się że bardziej pasuje do vlogerów słowo wyrobnicy kontentu niż partnerzy. Niestety taka prawda wielkość youtube daje o sobie znać na każdym kroku. Było więcej na temat wadliwości supportu google niż jak zarabiać. Nie zmienia to faktu że Małgorzata Krasowska sprzedała dobry (ponoć) link jak tworzyć kontent na youtube. Nie bardzo zrozumiałem ideę promowania w warszawie londyńskiego studia nagrań dla vlogerów, zwłaszcza po likwidacji OLT, ale starała się. Padło coś o studiu w warszawie, miała dopowiedzieć ale nie wróciła do tematu.

Studio video za to stworzyła wrzuta.pl i to w śródmieściu świetokrzyska/marszałkowska. Tyle że to jeszcze jakaś wersja alfa i nie działa do końca. Generalnie Michał Brański z o2 tłumaczył że wrzuta to ekosystem, że się zmienia, żeby wgrywać swoje filmy na nią, ale nie przekonał publiczności raczej.

Bardzo ciekawy panel był z niszowymi twórcami jak Marcin Cierczak z  http://bezdomni.org/ czy Broszka, dotykał wąskiej tematyki która raczej nie będzie popularna mimo iż jest ważna. Moja kumpela od twitowania @dpaleczna stwierdziła nawet, cytuję:

Panel z twórcami „niepopularnego” kontentu o wieeele ciekawszy niż ten z graczami. #mediafunlab

i coś w tym jest. Gralnia była jak dla mnie najsłabszym panelem.  Zdominowana przez kwadratową gierkę MineCraft. Śmiesznie było jak Mediafun po 15 minutach gadania o Minecraft obudził się i niewtajemniczonym zaczął wyjaśniać  o czym była mowa, myślałem że padnę <ROTFL>

Mocny był panel o projekcie @Grażyna, wiele emocji spowodował. Jak dla mnie, po wysłuchaniu autorów to jednak nic głębszego, kolejna pozycja w ich portfolio i bardziej poszukiwanie zarobku niż wielka idea. No sorry chłopaki nie uwierzyłem w to co mówicie (może to jakaś moja chora teoria spiskowa) ale brak mi wiary w wasze szczytne ideały.

Sporo też rozmawiałem z ludźmi na temat KinaCzewa a właściwie drunk play (była wprowadzeniem do problemu). Nie zgadzaliśmy się z jej stwierdzeniem że skoro pije w domu i tylko wrzuca do netu to wszystko jest w porządku. Pijąc w domu drzwi chyba zamyka, wiec taki filmik powinien też być zahasłowany. Według mnie kręcenie vloga to odpowiedzialność zwłaszcza że spora część tych co ją oglądają to dzieciaki. Epatować „wywalam dwie flaszki cytrynówki bez popitki podczas gierki” to jak nawoływanie „HEJ dzieciaki po pijaku to dopiero jest gra!” zdecydowanie nie popieram publikowania drunk play. Owszem nie zmusza do picia, a dzieciaki mają swój rozum ale niestety krótki – nasz idol nasz mózg. Ich rozumowanie jest proste Idol wali gorzałę do gry to i my będziemy, bo tak widocznie jest fajnie.

Dla jasności rozmowa była akademicka o problemie odpowiedzialności za słowo /zachowanie oparta na zasłyszanych informacjach i dotyczyła bardziej zachowań vlogerów nie tylko Kiny.

Podobała mi się opowieść jaką wysnuła Ilona Patro z Heureki. Pokazała jak b(v)loger może współpracować z agencją i agencja z blogerem, aż jej fotki z imprezy wysłałem w „nagrodę” niech wie że robi kawał fajnej roboty.

Nie zabrakło pechowej prezentacji. Najpierw Krzysztof Gonciarz nie mógł podłączyć macbooka (za hipsterkę się płaci) a potem w ciekawym momencie prezentacja zdechła bo prądu zabrakło w akumulatorze a lapek nie był podłączony pod zasilanie.

Panel rozrywkowy niby wiele nie wniósł (poza radością) ale też przemycił pewne informacje. Przykładowo CeZik na adsense zarabia porównywalnie do tego co koncertując co 2 dni.

Cały czas kołacze mi w głowie idea jaka padła podczas któregoś panelu:

Gdyby polskie gwiazdy youtube zrzucili się po 2-3 tysie i postawili wspólną platformę internetową (video on demand, apki na mobilne urządzenia itd.) ta by namieszała (czytaj rozwaliła) rynek telewizyjny w kraju. Kurcze jak dla mnie to pomysł pewniak, tyle że ambicje tubogwiazdek pewnie uniemożliwią im taką spółdzielnię.

Było kilka ciekawych zwrotów akcji np.  na pytanie który z blogerów by usiadł do rozmów na temat projektu z budżetem 10 000 tylko 10 osób zadeklarowało chęć, posiadanie regulaminu/zasad współpracy deklarowało „aż” 5 osób.

Wypada wspomnieć też panel podróżniczy. Bardziej ciekawostkowy i z pytaniami jak blogować skierowanymi do publiczności niż coś wnoszący.  Kosmo w przebraniu pirata fajnie poprowadził ten panel.

Cenię sobie na takich imprezach bliskość pomiędzy „sceną” a widownią, przykładowo Rock złapany znienacka w kuluarach odpowiedział na pytanie chwili, że poza blogowaniem ma jeszcze inną robotę.

Generalnie na następny MediafunLab Maćka Budzicha idę w ciemno bo warto :)

Pierwsza konferencja którą otwierało zdanie „hash tag imprezy to #mediafunlab”, szkoda tylko że czytało wielu (tak zaglądałem sąsiadom w telefony) a pisały tylko 3 -4 osoby.

Aferek zaczął się od i na tym poprzestańmy :)