Niedoszły Bibliotekarz

Pracuję w fabryce

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

Od początku roku pracuję w fabryce. Doprowadziło to do ciekawych obserwacji związanych z obiegiem informacji jaki tam panuje. Jeśli większość firm tak działa, to nie mam pojęcia jak świat może się kręcić :/

Weźmy przykład Pana Q.

Nie wiem jak było naprawdę, ale to nie istotne chodzi o pokazanie mechanizmu utraty informacji na przykładzie, to samo by się stało gdyby Pan Q odszedł do krainy wiecznych łowów np. w wyniku zawału.

  1. Pan Q. był aktywnym pracownikiem, ale fabryka postanowiła się z nim rozstać.
  2. Na wieść o rozstaniu Pan Q się rozchorował. Choroba rzuciła mu się na pamięć i „zapomniał” haseł oraz nad czym pracował. Objawy wskazują na agnitio defectum oeconomicum.
  3. Ponieważ Pan Q prowadził kilka istotnych spraw dla fabryki a dostęp do jego wiedzy zniknął razem z nim, zaczęły powstawać opóźnienia.

Jakie straty ponosi fabryka z powodu utraty jednego, choć wcale nie kluczowego pracownika?

Nie podejmę się wyceny ale:

To wycinek strat, tylko te o których wiem, Pan Q prowadził wiele innych tematów, których nie widać z mojego kącika w fabryce więc pewnie jest ich więcej. Istnieją sposoby aby minimalizować takie straty, może kiedyś o nich napiszę.

Szczęście fabryki polega na tym że Pan Q nie używał szyfrowania dysku, ani w wyniku choroby go nie skasował, dzięki czemu część plików i pocztę udało się odzyskać. Wydobycie informacji na tematy związane ze sklepem spośród kilku tysięcy emaili zajęło mi 2 dni i też nie wiem czy są to wszystkie ustalenia z dostawcą sklepu. Samo odzyskanie częściowych danych o sklepie internetowym kosztowało fabrykę ponad 4 dni robocze (ja, informatyk transport sprzętu itd.). Utracone z Panem Q foldery reklamowe trzeba było zrobić na nowo. Jest szansa że w odzyskanych mailach są adresy i dostępy do danych umieszczonych na zewnętrznych serwerach, ale fabryka nie dysponuje taką ilością osób żeby przeczytać te kilka tysięcy emaili Pana Q…

Nie wymieniłem tu strat fabryki z tytułu ustalenia kto miał się zajmować sklepem, trzeba było odkopać kto był w komisji zajmującej się powstaniem sklepu, zajmować tym ludziom czas żeby określili co było planowane/ustalone, praktycznie drugi raz tracili czas na to samo. Fart że okres był przed urlopowy, gdybym zaczął zbierać okruszki wiedzy sklepie internetowym teraz, sklep nie powstałby  w tym roku i pewnie poleciały by głowy.

Wracając do głównego przekazu – fabryka dała (i daje) ciała nie zabezpieczając własnych danych i własnej wiedzy. Podobno jest przeprowadzany jakiś w miarę kompleksowy audyt fabryki, ale coś czuję że wskaże jak to jest w niej świetnie i dobrze. Zdaje się że audytorzy są zależni od fabryki i ważniejsza może być dobre samopoczucie niż uzdrowienie firmy :(

Kiedyś dyrektor wezwał mnie na dywanik, pozwoliłem sobie przy okazji powiedzieć że w fabryce nie ma przepływu informacji… Rety jakiego obudziłem smoka, więcej się nie wychylę, w imię czego ma mnie zeżreć.

Ot tak musiałem się podzielić tym że wiedza wskazana w IINiSB może się przydać w życiu. O tyle, ile ktoś jest zainteresowany czymś więcej niż papierkiem, posiądzie ją i spojrzy przez jej pryzmat na otaczający go świat.