Niedoszły Bibliotekarz

Stres pracodawcy

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

Ponieważ idą zmiany dałem ogłoszenie że szukam stażysty w zamian za naukę.

Najwyraźniej dotychczasowe doświadczenia coś dały, umawiam chętnych hurtem we  wtorek i czwartek od tej do tej. Najwyraźniej potencjalni pracownicy skutecznie wybili mi z głowy konwenanse typu, każdy ma wyznaczone 25 minut na rozmowę, o konkretnej godzinie bez czekania w kolejce. Niestety takie zarządzanie czasem się sprawdza, z 10 osób zaproszonych przyszła jedna. Zamiast tracić masę czasu wplotłem wizytę w okres prac mniejszej wagi. A to że źle się czuję traktując ludzi jak bydło… no cóż to mój problem jakoś dam mu radę.

Teraz pisząc posta trafiłem na własne przemyślenia o zatrudnianiu z przed 3 lat i chyba  powinienem jednak pałą w łeb. Jak bumerang wróciło:

Wszyscy się użalają że szukanie pracy to stres, kurcze nawet nie zdajecie sobie sprawy jaki to stres zatrudniać pracownika.

Sądzicie że łatwo wybrać takiego pracownika żeby:

To wszystko realne przykłady z mojej firmy, lub firmy którą prowadziłem z  moim ojcem. Ponieważ będę wdrażać nowy pomysł było by głupio aby ktoś go ukradł razem z bazą danych za którą dałem kilka tysięcy złotych.

I niech mi taki szukający pracy powie że ma wielkiego stresa, szitfak co najwyżej go nie przyjmą do roboty ale ma pewność że go nikt nie okradnie na łady kawałek pieniądza i nie wpędzi w kłopoty finansowe.