Niedoszły Bibliotekarz

gdzie by tu iść na magistra?

Rozpoczynam podejście kolejne do zagadnienia, pierwsze w tym roku. Jako że pewna osoba z dyrekcji IINiSB poprzez ordynarne kłamstwo prosto w oczy zraziła mnie do instytutu szukam alternatywy. Może jeszcze bym się jakoś zmusił by omijać ją z dala na korytarzu ale wieści od dziewczyn z roku są nieciekawe i nie zachęcają mnie do kontynuowania nauki w IINiSB.

Znalazłem co prawda podyplomówkę w warszawie po której bym miał certyfikat audytora zewnętrznego ISO 9000 i ISO 27000 ale wolę się uczyć tego co mnie ciekawi a nie zdobywać uprawnienia. Przecież studiuję bo chcę a nie dlatego że muszę :)

Jak na razie odpadły

Do dalszych rozważań przeszły

Mówiąc szczerze najmniej przyjazną z obejrzanych była strona Uniwersytetu Łódzkiego. Doprowadzony do rozpaczy ich nawigacją i strukturą informacji poddałem się po kilku minutach klikania i wróciłem do wielkiego G z pytaniem „informacja naukowa site:uni.lodz.pl” Życzę im powodzenia w rekrutacji, jeżeli ktoś zdeterminowany i oklikany się poddał, to co zrobi osoba bez przygotowania. Zresztą zobaczcie sami czy znajdziecie jakąś sensowną ścieżkę do bibliotekoznawstwa na stronach Uniwersytetu Łódzkiego albo informację o wysokości czesnego, a może coś przeoczyłem?

Przeciwko studiowaniu Łodzi przemawia również strona samej katedry bibliotekoznawstwa. Ma sporo błędów w linkach a to złe wywołanie, a to w kosmos się gdzieś leci, najciekawsze jest chyba przekierowanie z logo Uniwersytetu Łódzkiego na jego webmaila. Nie spodziewając się większej ilości zasadzek puściłem maila o 2 znalezionych błędach, ale to był zbyt wielki optymizm.

Po przegrzebaniu sieci, znalazłem informację ze cenią się na 4 000 zł rocznie (Kraków na 3 000 zł) więc różnica w cenie dojazdów właśnie zniknęła, pozostała tylko różnica w czasie dojazdu :(

Coś czuję że Kaśka (wielka miłośniczka Krakowa) będzie mi zazdrościła :> bo jak kiedyś już pisałem Kraków to dziwne miasto