Niedoszły Bibliotekarz

wyprowadzam się z domu

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

Dokładniej to wyprowadzam się z domu z robotą ;) są dwie możliwości w końcu zacznę mieć normowany czas pracy i będę po niej wracał do domu, albo zamieszkam w biurze i nie będzie niedomówień co do mojego pracoholizmu.

Nowy adres to Wolska 64A pierwsze piętro zaraz przy schodach :). Gabinet niewielki ale i tak dość drogo mnie kosztuje ten eksperyment z rozłączeniem pracy od prywaty. Mam plan sprawdzenia jak to działa do końca roku a potem zobaczymy czy warto wydawać kasę na takie rozwiązanie. Jestem przekonany że zaowocuje taki układ lepszą organizacją pracy ale kto wie?

Jedno jest pewne co dzień wymuszę na sobie spacerek (słabe 2 kilometry w jedną stronę) 19 min według googla :), co powinno dać dobre efekty dla mojego zdrowia bo siedzenie wyłącznie przed kompem nie jest niczym dobrym.

Generalnie do realizacji planów związanych z moją firmą potrzebuję takiego miejsca gdzie może przyjść kilka osób i coś wspólnie porobić . Przed zimą chcę się uwolnić całkowicie od tematów związanych z elektrycznością. Starczy mi już tego skakania po drabinach, zwłaszcza po akcji typu zjazd drabiną po ścianie z wysokości 1 pietra (szczęście że nic nie połamałem sobie, ale z drabiny pozostał tylko poskręcany złom), i zabaw w układanie kabli.

Gabinecik jest malutki 16 metrów ale jak się go dobrze zagospodaruje to będzie w sam raz. Swego czasu miałem rodzinę z dwójką małych dzieci i wilczurem mieszkającą na 17 metrach.

Jak widać budyneczek żadna rewelacja stara kamienica w administracji PKS-u.

Okno mam od podwórka to zdecydowanie lepiej niż od wolskiej cisza i spokój w założeniu.

Krzak pod oknem da jakąś namiastkę zieleni bo i tak widok z niego jest na wielki parking ukryty między kamienicami.

Na planie poniżej wynajmowany pokój jest oznaczony jako nr.1

I to chyba na tyle czym się chciałem pochwalić. Może powstanie na blogu nowy dział o nazwie praca i kilka wpisów z adaptacji „mojej przestrzeni biurowej”. A może w końcu ruszę stronę firmową bo obecna woła o pomstę do nieba i udowadnia twierdzenie że szewc bez butów chodzi (ostatnio się wstydziłem wizytówkę podać). ale to się zobaczy jak będzie z czasem bo teraz trzeba jakoś „gabinecik” umeblować (ciekawe jakiej nazwy się dorobi) a to też zajmuje cenne godziny…

no to jeszcze nie taki zły widok za sporym oknem na zakończenie :)