Niedoszły Bibliotekarz

biblioteki muszą odejść

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

Gadałem ze znajomą wczoraj, ma doła egzystencjalnego :( rozmyśla o tworzeniu wielkich rzeczy. Doszedłem do wniosku że trzeba mieć jakiś koncept aby żyć i działać a dopiero wtedy można budować te wielkie rzeczy. Wiem, to nic odkrywczego ale jak każda własna owocna praca myślowa ucieszyło mnie. Jako przykład braku koncepcji podałem jej bibliotekarz.com dobry adres a się marnuje (jakieś propozycje?). No i wtedy lawina ruszyła…

poklepaliśmy trochę i doszliśmy do wniosku że można by coś z tym zrobić, ale zacząłem się zastanawiać czy warto bo gdzieś tam w między czasie wykluła się idea upadku bibliotekarstwa którą obiecałem opisać…

Upadek bibliotekarstwa mocne słowa ale zamierzam go doczekać. Oczywiście nie całkowite zniknięcie zawodu ale bibliotekarz (taki od papierowych książek) będzie równie unikalny jak kowal a może nawet jak bednarz.

Są podstawowe sprawy które do tego doprowadzą zmiana zachowań ludzi, nowe technologie i ekonomia.

Tak moim zdaniem choć nie zamierzam żyć bóg wie jak długo doczekam czasów kiedy cyfrowe biblioteki wyprą normalne. Wszelkiej maści czytniki niebawem będą w takiej cenie że jeśli przeliczymy koszt utrzymania zbioru bibliotecznego na jednego czytelnika to opłaci się mu czytnik wręczyć zamiast chronić magazyn z książkami przed deszczem, oświetlać go i płacić czynsz.

Jedyne co wstrzymuje obecnie świat przed eksplozją takiej migracji to trudna sprawa praw autorskich ale wielkie G już z tym wojuje i zapewne wygra. To utoruje drogę innym, albo wielkie G zeżre ten fragment świata również. Od postępu nie ma ucieczki, wszystkie książki za jakiś czas będą w wersji cyfrowej a wydania papierowe pozostaną dla bogatych ekscentryków. Skoro książki będą cyfrowe, czytniki za darmochę to pozostanie tylko je przesłać np. przez sieć komórkową. Taki układ spowoduje że będzie można zostawić wyłącznie wojewódzkie centra bibliotek cyfrowych (wojewódzkie aby zachować redundancję zasobu) a biblioteki papierowe same umrą bo ilość czytelników spadnie poniżej granicy zasadności ekonomicznej utrzymania biblioteki tradycyjnej,  dla radnych to będzie jasny wyznacznik na czym zaoszczędzić.

Za parę lat przeczytam to znów i porównam z rzeczywistością zobaczymy jaki ze mnie wróż  :) niektórym dla otuchy dodam że w przedszkolu wszyscy rysowaliśmy (temat pracy „jak będzie w roku 2000”) domy na księżycu i prywatne rakiety więc może się mylę… zobaczymy