Niedoszły Bibliotekarz

poranne dołki

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

wstałem rano i tak sobie myślę co to będzie za smętny dzień :(

znowu arbajt nr 4 i 5, potem arbajt nr 2 (coraz mniej atrakcyjny zarobkowo) i oczywiście siedzące ciągle na karku Ogłupiające Zakuwanie Organizacja i Zarządzanie. Tiaaa stresogenny czynnik jak nie poprawię przedmiotu to rok w plecy. Beznadziejna pamięciówka. Lubię się uczyć ale nie zakuwać 14 zasad tego, 5 mądrości tamtego i innych takich piardów. Rzeczy przydatne jak np. zarządzanie czasem zostały tylko wspomniane, a kolejna historia (tym razem zarządzania) wyeksponowana nad wyraz. Szczerze mówiąc to już wolałem wiersza się uczyć na matematykę przynajmniej mózg nie próbował zrozumieć.

Czy chcecie czy nie to zdradzę wam moją tajemną broń na stresy :)

Wspomnienia i jakaś radosna myśl, tak wiem to oklepany sposób i często w książkach poruszany ale jakiego ma powera. Weźmy np. jedno z takich ostatnich wspomnień

czyż nie warto dla takich chwil podziobać to przeładowane treścią OiZ żeby studiować z najlepszym rocznikiem na Uniwersytecie Warszawskim. Zapewniam że warto, choćby dla widoku dziewczyny z litrowym kuflem w garści :) ale taka fotka z premedytacją nie powstała aby nie kusić losu :D

Właśnie takie piękne wspomnienie a zarazem i radosna myśl na przyszłość (wszak będzie jakieś piwo niebawem), pozwala przetrwać kolejny szary dzień pełen dupnych zajęć.