Rak dla oczu

  • Post category:biblionaprawiacz
  • Reading time:5 mins read

Stało się!

Po długiej obronie spojrzałem (głębiej niż blokowanie powiadomień w dni świąteczne) w kod katalogu bibliotecznego w mojej bibliotece.

Umarłem :/

Z racji że system biblioteczny którego w bece używamy działa jak działa, nie chciałem zaglądać do kodu katalogu. Bałem się tego co tam znajdę. Niestety w ramach tworzenia ogólnowarszawskiego jednolitego katalogu książek musimy przejść na nową jego wersję (żeby współpracował z tym co planują na koszykowej).

Jako że dłubię trochę w grafikach i kodach wspólnik poprosił mnie żebym ogarnął wygląd gdy on będzie umierał przy adaptacji tego co dostaliśmy. Samo przekazanie to pierwsza perełka, dostaliśmy praktycznie cały kod z innej biblioteki ROTFL.

Developer zamiast dać czysty szablon dał to co postawił w innej bibliotece – normalnie nie do wiary. To jest jakaś totalna porażka od klienta „A” biorę stronę i sprzedaję jak stoi klientowi „B” z grafikami, stylami, menu, tekstami itd.

O ilości plików konfiguracyjnych nie będę się wypowiadał bo to problem wspólnika, ale jest ich absurdalnie wiele i z żenująca zawartością. Zupełnie jak by autor nie wiedział że istnieją tablice, o tablicach wielowymiarowych raczej na pewno nie słyszał.

Z ciekawszych spostrzeżeń związanych z configami autor tego „świetnego” programu zapewne używa apacza na windowsach.  Wnioskuję to z tego że bzdurnie dołożył w kodzie filtr który (więcej…)