Niedoszły Bibliotekarz

zmiany w IINiSB

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

Zacznę od dobrej wieści. Jest lepiej z organizacją w IINiSB :D może wpisem nie zapeszę i trend się utrzyma.

Teraz smuteczek :( Odnieśliśmy ciężką stratę osobową i kreacja studencka niewątpliwie spadnie bo jakoś nie obserwuję na roku drugiej tak wszechstronnie dynamicznej osoby (ale kto wie może gdzieś ktoś się ukrywa jak Zbyszek na licencjacie).

To żaden nius ale zapiszę sobie kiedy Bibla rzuciła studia. Jej sposób przedstawienia trzyliterowego słowa (z zakresu akwarystyki i opakowań) użytego jako synonim instytutu zapiszę w sobie na długo. To była wybitna interpretacja autorska. To cedzenie liter, akcentowane pauzy, nasycenie emocjonalne w połączeniu z tłumaczeniem wartości książek na przykładzie „Folksonomie” Kamila Stępnia, stało się obrazem nie do zapomnienia.

Bibli łazanki zapoczątkowały nową świecką instytutową tradycję „domowych potraw”. Na poprzednim zjeździe raczyliśmy się sosem do czipsów Kasinej produkcji, a na ten zjazd zapowiadają się śledzie :>

Co do zmian w instytucie  (UWAGA rzecz niesłychana) to na stronie www pojawiła się przed zjazdem informacja o odwołanych zajęciach. Normalnie zaczyna być jak w XX wieku i w końcu strona zaczyna być wykorzystywana do komunikacji a nie tylko „co byśmy mieli”. Nadzieję na lepsze jutro potęguje fakt że pojawiła się również druga informacja o odwołanych zajęciach i od razu informacja o przygotowanym zastępstwie na ten czas. Tego jeszcze za moich czasów w Instytucie Informacji nie było, dwa istotne przekazy kierowane do studentów zaocznych w ciągu dwóch tygodni!

Kurcze niech ktoś mnie uszczypnie! niech się przekonam że nie śnię, w końcu będę mógł pisać bloga o tym co mnie interesuje a nie artykułować bóle studentów zaocznych.

Liczę że to nie jest jakiś mroczny żart który polega li tylko na rozbudzeniu nadziei i ta normalna skądinąd praktyka stanie się standardem również w moim instytucie. Byś może w końcu dotarło do Dyrekcji  że właśnie studenci zaoczni najbardziej potrzebują takiej formy kontaktu! Jesteśmy rozsiani po całej Polsce i nie mamy szansy w tygodniu zobaczyć karteczki przy drzwiach wykładowcy.

Z fakultetami też wyszło w końcu nieźle, większość osób przestała narzekać bo dano im szansę się w końcu porejestrować. Owszem wolelibyśmy małe i różnorodne fakultety, ale póki co wszyscy się cieszą że choć punktów ECTS nałapią. Widać że wykładowcy też nie mają lekko, bo jak prowadzić konwersatorium gdy zapisane jest 56 osób? W jakiej formule ma ono się odbywać, wypowiedzi w formie haiku, twittera? ciężko rozmawiać z tak liczną grupą.

Ciekawe ile nerwów i negatywnych emocji by było mniej, gdyby od początku rejestracji były dostępne wszystkie obecne fakultety? Sądzę że sama goła informacja jakie fakultety i z jaką ilością punktów będą utworzone zlikwidowałaby napięcia (oczywiście przy odpowiedniej ilości wolnych miejsc) studenci rozumieją i poczekali by spokojnie.

Wyniesione z zajęć, najwyraźniej jestem odbiorcą uczestniczącym, domagającym się wpływu na dostarczane mi produkty.