Niedoszły Bibliotekarz

Sto lat i ciasto dla Debiana

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

Żeby wpis miał cokolwiek z główną tematyką bloga to poinformuję że z lenistwa, znużenia poszukiwaniami, chęci pozbycia się presji wyboru idę robić na magistra w Instytucie Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych Uniwersytetu Warszawskiego kropka

Ostatnio trafiłem na tekst o urodzinach i tortach dla Debiana. Jako że mój główny system operacyjny to właśnie Debian (przynajmniej na ważnych komputerach) postanowiłem upiec mu ciasto ;)

To żaden wielki specjał choć smakuje wybornie. Przepisu jako takiego nie będzie bo i nie bardzo jest się czym chwalić.

Upiekłem gotowy piernik z torebki. Rozkroiłem na 3 części pomiędzy dolne warstwy upchałem pół słoika dżemu brzoskwiniowego. Warstwę górną położyłem na wlaną panna cottę.

Panna cotta to fajny i prosty deser śmietana (200g 22% podgrzanej), mleko (250 g gorącego), cukier (120g), cukier waniliowy, żelatyna (5 łyżeczek rozpuszczone w połowie szklanki gorącej wody) wymieszane i zostawione do zastygnięcia. „Sos” nawet nie wsiąkł za bardzo w ciasto po bokach (wlewałem schłodzony lekko ścinający) a dał ładny kolor w wycięciach górnej warstwy tworzących wyznanie.

Z ciekawostek dowiedziałem się że ciasto upieczone dla systemu operacyjnego może być powodem zazdrości :/

Tego nawet chyba Charles Bukowski nie przeżył.