Niedoszły Bibliotekarz

lekcja ekonomii na przykładzie bibliotekoznawstwa

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

aby zdobyć tytuł licencjata bibliotekoznawstwa trzeba studiować 6 semestrów, każdy semestr 1200 zł, dochodzą jakieś obowiązkowe dodatkowe koszta typu legitymacja, opłata za dyplom razem powyżej 500 zł więc

koszt studiów licencjackich bibliotekoznawstwa wynosi jakieś 8 tysięcy i trzy lata bez weekendów

goły bez koniecznych kosztów typu wydruk pracy licencackiej, xera, długopisy, dojazdy i inne środki jakie się w studiach topi.

zysk ulga na bilecie miesięcznym komunikacji miejskiej 1200 zł w skali całych studiów jakieś ulgi w pizzerni, kino i inne takie powiedzmy w sumie ulgi razem 2 000 zł

realny koszt studiowania 6 tysięcy

a teraz dobra informacja od znajomej

Dostałam podwyżkę o całe 100 zł. i tytuł bibliotekarza od 1 sierpnia za podniesienie kwalifikacji zawodowych. A co! Czego i Wam życzę!

6000 / 100 = 60 miesięcy czyli po pięciu lach zwróci się jej goły koszt studiowania… a co z tymi bez podwyżek?

waszej ocenie pozostawiam czy warto tracić tyle czasu, zdrowia i energii dla takiego rozwoju kariery (można np.  zrobić darmowe 2-letnie liceum np. fryzjerskie i zarabiać więcej niż w bibliotece u mnie w okolicy 2 osób poszukują od zaraz)

mam świadomość że są inne niemierzalne korzyści typu nie wywalą kogoś z roboty (choć to akurat niektórym by zrobiło dobrze bo musieli by się zaktywizować i na pewno by złapali bardziej dochodową robotę), tak samo jak pominąłem kwestie rodzinne które u niektórych się znacząco zmieniły cóż…

mnie się opłacało studiować bo ja i tak hobbystycznie na studia poszedłem ;)