Niedoszły Bibliotekarz

instytut informacji na ostatnią chwilę :)

To jest wersja zminimalizowana, zobacz pełną wersję strony..

Standard z którym nauczyliśmy się żyć…

Kolejne potwierdzenie że świat ludzi się kończy :) W pierwszym roku jak to na pierwszym roku, nikt nic nie wiedział i z pokorą przyjmował co mu dają. Na drugim wiele potu i pary w gwizdek, bo osiągnięć co do wcześniejszego informowania nas relatywnie było niewiele. Teraz rok trzeci i albo ogólne spojrzenie z góry na instytut przez moje dziewczyny (jak na 3 rok przystało), albo się poddały instytutowym  „standardom”.

Jak zwał, tak zwał, a może to że wywalczyliśmy fakultety na drugim roku to nie ma teraz gorączki, fakt jest jeden kobietki nie płaczą mi że że planu nie ma, że „jak to nie wiadomo kiedy zapisy na zajęcia”,  spokojny ten rok dla mnie od tej strony że nie ścigają mnie :).

Osobiście nadal uważam że siatka zajęć powinna być udostępniana wcześniej niż na 2 tygodnie przed nowym semestrem, zwłaszcza przy zajęciach od godziny 13 (przypominam to studia dla zaocznych czyli pracujących, rozwala mnie ta godzina rozpoczynania zajęć niezmiennie) warto o urlop się wcześnie postarać,  a informacja o zapisach na przedmioty też powinna być dawana wcześniej niż na tydzień przed. Ale ciśnienia nie ma to co będę się wyrywał :)

Co prawda wczoraj na forum instytutu zwróciłem od niechcenia uwagę że przydały by się jakieś zapisy na zajęcia w USOS- ie (najwyraźniej mam coś co nie pozwala mi na akceptację takich standardów) bo za tydzień i 2 dni nowy semestr, wszak bez nadziei na rychłą odpowiedź. Dziś na stronie instytutu za to pojawiła się informacja o zapisach, przypisuję tą zbieżność przypadkowi, tym bardziej że dzienni się dziś dowiedzieli że od dziś mają zapisy :> tylko im „pozazdrościć”.

Jeżeli takie są standardy w Instytucie informacji to się zastanawiam czy to jest kwestia szewca i butów , czy gdzie indziej jest jeszcze ciekawiej.

Zakończę optymistycznym akcentem :) od jakiegoś czasu instytutowa biblioteka przesyła informacje studentom ciekawsze i mniej ciekawe ale uważam to za bardzo dobry krok bo mnie osobiście się podobają :). Jakże by był ten krok przydatny 2 lata temu (zwłaszcza w postaci bonusa jakim jest lista wysyłkowa) gdy szukaliśmy maili do wykładowców. Dzięki bibliotece mam w końcu chyba komplet łącznie z tymi „tajnymi” których nie ma na stronach uczelni przy wykładowcach :D