Posts tagged ‘praca’

tylko telegraficznie się pochwalę :) bo do tej pory narzekałem na brak czasu a teraz już nawet blog zamarł :( a fbukoza leczy się odstawieniem

Po miesiącu czasu od dostania poprawek jakie mam wprowadzić wyrwałem  dziś godzinkę czasu na obejrzenie swojej pracy dyplomowej (ugh cała czerwona od poprawek). Są więc szanse że uda się załapać jeszcze na ten rok z obroną, nikłe ale się pojawiają.

Mam dość i określam właśnie priorytety, albo zwariuję od roboty zawodowej albo postawię granicę 10 godzin pracy i ani kszty więcej, doba nie jest z gumy a 14-16 godzin nawet na doskonałym fotelu jest do bani. Arbajt zaczyna rujnować wszystko i wcale nie wyzwala, żadna kasa nie jest tego warta.

Wyłapałem zaznaczone najczęstsze moje błędy w pracy :)

powtarzanie jakiegoś upatrzonego słowa
liczba nie ilość
rys nie rysunek
bez kropek w tytułach rozdziałów i podrozdziałów
podpis obrazków wycentrowany pod obrazkami

ciekawe czy tylko ja jestem taki wybitny, czy wszyscy takie “dzieła” do poprawek dają. Nie zazdroszczę tym co to czytają tak na surowo prace toż to idzie fioła dostać :/

Mam tyle do opisania… abi, 27000, dzieje się dużo… a właśnie muszę już iść do księgowej… echh jeszcze zawieszenie bloga potrwa :( nawet z ostatniego browara uciekłem – pracoholik horrrerra psia mać

W pulowerku na facebooku wyczytałem o fajnej teorii.  Zacząłem komentować nawet, ale wyszła zbyt obszerna myśl więc przekazuję mój koncept tutaj.

Upraszczając, jeżeli zatrudniasz w firmie smutnego trola co swoim nieszczęściem albo narzekaniem torpeduje działalność innych zwolnij go! Wystarczy jeden trybik wypaczony a cała maszyna szwankuje :(

W tym szaleństwie jest metoda… niezbyt miła, ale dobra dla obu stron. Zamierzam oprzeć się o nią jak będę zatrudniał, ludzi chcę mieć tylko pracowników typu Y w myśl teorii jakiegoś umarlaka. Sprawa jest dużo ogólniejsza niż tylko zatrudnianie, moim zdaniem dotyczy całej sfery naszego życia.

Większość ludzi jest niechętna zmianom, wolą cierpieć, narzekać i nic nie robić by poprawić swoją sytuację (chyba też taki kiedyś byłem). Wbrew pozorom jeśli ich by się zwolniło siłą rzeczy by mieli motywacje do zmian, a więc dla niektórych zatrudnienie dożywotnie jest jak pancerna szyba zamiast krat w więzieniu. Wymuszając zmiany na nich robimy im dobrze, mają szansę znaleźć sobie pracę która będzie im bardziej odpowiadać.

Kiedyś wyczytałem że istnieje koncepcja ograniczonych czasowo związków małżeńskich. Kurcze jak tak patrzę dookoła to moim zdaniem jest rewelacja. Ludzie tkwią dożywotnio w związkach które się wypaliły tylko dlatego że mają ślub i trzeba coś zrobić aby się rozstać. Gdyby faktycznie wyłącznie kontrakt trzymał ich “związek”, powiedzmy przez 7 lat to iluż ludzi by było szczęśliwszych po jego wygaśnięciu. Ile starań do utrzymania kontraktu by się pojawiało w 6 i 7 roku, to czy by pomogły w utrzymaniu związku to już inna sprawa. Dla iluż osób taka ponowna przysięga była by odrodzeniem uczuć, ile osób by zarobiło na kolejnej sukni slubnej i pamiątkowych fotkach. Kto wie może kolejna noc poślubna starego związku miała by wpływ na podniesienie dzietności w kraju (z “nową” żoną nowe dziecko) :D

Nie wiedzieć czemu znów przypomniał mi się zastałek i poszukiwanie sera ze zdziwieniem stwierdzam po raz kolejny że te kilka kartek miało na mnie taki wpływ. Kto wie być może achy i ochy na początku książki nie są przesadzone skoro sam przytaczam ją po raz kolejny na tym blogu.

Wstań od kompa,

zacznij coś robić dla swojego dobra,

zmiany przyniosą ci coś dobrego :)

działaj…..

Dziś to już nawet jak na mnie zgięcie 5 laptoków uruchomionych a każdy furczy burczy i przegrywa co nastraja do rozmyślań.

Siłą rzeczy przeglądam co się przegrywa czasem sprawdzam czy poprawnie się przegrało i tu jest własnie pies pogrzebany.

Informatyk = Ksiądz spowiednik

Do takiego wniosku doszedłem :)

Zawartość tych lapków jest  jak spowiedź ich użytkowników. I to taka gorąca spowiedź która nic nie ukrywa. Komputery miały być czyste od spraw osobistych wszak to służbowe maszynki a tu co i rusz buba :) a to fotki dziecka na przestrzeni lat a to dokument worda którego tytuł jednoznacznie wskazuje na poufną treść, a to wyciągi bankowe z konta osobistego. Kredyty, akty notarialne, zestawienia zarobków czego to ludzie nie trzymają na służbowych lapkach. W jednym nawet mułek się trafił pełen bajek i gierek dla dzieci :D

Kurcze mając takie informacje w zamkniętym środowisku ma się w ręku potężną bombę zdolną zadać wiele cierpień. Ciekaw jestem czy ludki zdają sobie sprawę z tego że tyle danych zostawiają w laptopach które ponoć posprzątali. Nie mówię o takich sprawach jak historia przeglądarek czy oglądane filmiki które zostały w casche ale o twardych dokumentach których nie pokasowali.

Skoro ja widzę tyle “dobra” nie przeglądając uważnie to co widzi google desktop indeksujący wszystkie pliki?

Jedno select user adres where kredyt_jakiś_bank

na bazie użytkowników google desktop i już możemy zanieść analizę jakiś_bankowi gdzie jego akwizytorzy są mało skuteczni albo wręcz konkurencji żeby wiedzieli gdzie iść i to wszystko zgodnie z licencją na użytkowanie google desktop.

Jedno mniej legalne select user telefon where goła_ruda_baba.jpg i wiemy kogo interesują rude a jak jeszcze dodamy where prezes and zarobki >100000 możemy agencji towarzyskiej przekazać listę potencjalnych super klientów do których rude mają dzwonić.

Wcześniej czy później te dane wypłyną z googla bo trafi się ktoś dobry i złamie ich zabezpieczenia a wtedy wiele osób może się wstydzić tego co robiło i nie będą to już błahe “majteczki w korpeczki.mp3″ u ministra w laptopie ale np. słowa kluczowe jakich użył w rozmowie przez telefon wyprodukowany przez wielkiego G sądząc że voip jest bezpieczną technologią.

Ciekawe jak się ta awantura skończy przy nie pochamowanym apetycie googla na wszystko w sieci prywatność jako taka przestanie istnieć.

Podsumowanie: trzeba zacząć produkować swoje alternatywne osobowości żeby za parę lat ciężej było botom zanalizować co jest prawdą a co nie na mój temat. Chyba otworzę bloga o szydełkowaniu i uprawianiu sportu na którym będę rasistą i moherowym beretem :) to będzie wystarczająca zmyła :D

Fakultety zdalne leżą, jedyne co sprawdziłem to do kiedy mam wysłać prace domowe, oraz jak można zrezygnować z tych fakultetów przez USOS-a :(

Studia całe również leżą, nawet nie pomyślałem o nich pozytywnie od 3 tygodni, jedyne co to o ankiecie do licencjatu myślałem i wiem już jak ją zrealizuję :) a przynajmniej jak chcę ją zrobić. Ciekawe ile czasu spędzę nad php-em i bazą danych ale na pewno się to zwróci w chwili gdybym miał ręcznie dane np. z maili wprowadzać.

To będzie swoisty test czy adresy e-mail bibliotek z BN są aktualne i działają, jak wielka będzie odpowiedź na prośbę zadaną na ebibie, i może jeszcze (ale na to już nie starczy czasu zapewne) puszczę crawlera żeby zebrał adresy e-mail ze stron bibliotecznych (jak spamować to w pełnej krasie). Pozostaje sprawą otwartą ile osób się zdecyduje na wypełnienie ankietki.

Wszystko przez nadmiar pracy. Przykładowo być może jutro czeka mnie wyjazd do Krakowa na uzgodnienia. Niestety wyjazd  ma priorytet przed szkołą bo to będzie teraz moja główna robota, a zapewniam że warto o nią dbać mimo iż jest baaardzo absorbująca.

Z pracotematów postanowiłem że w poniedziałek składam wniosek o rozwiązanie umowy w robocie nr 1. Żal bo to stabilna robota i z miłymi ludźmi ale nie wyrabiam się i tyle, teraz robię ciągle po 12-14 godzin dziennie, ileż to można tak harować. Stracę 1800 zł co miesiąc, za to  zyskam 5 godzin w dni robocze i w końcu będę miał wolne od dyżuru popołudnia, soboty, niedziele i święta.

Witaj długo wyczekiwany urlopie może jakiś wyjazd świąteczno-noworoczny? przecież roboty nr 3 i 4 mogę zabrać ze sobą :) praca zdalna rządzi !!!

Tak sobie siedzę i myślę że blog w jakiejś mierze pełni u mnie funkcję odstresowywacza. Takie szydełkowanie na ekranie za pomocą klawiatury :>. Chcę to mogę wrzucić sobie ostatnią fotkę naszej instytutowej gabloty. tablica_1

Wiele na niej nie widać ale przyjmijcie za dogmat że fajne są w niej fotki :) gorące laski, temple bar, fontanna nocą,  miała być jeszcze moja fota w pozycji lotosu pod chojakiem ale chyba całą sesję zdjęciową z 2 dni trafił szlag :( bo żadnej foty się nie mogę doszukać z niej.

Mogę napisać że praca dominuje obecnie moje życie, średnio jakieś 14 godzin dziennie nawet piwa odmawiam znajomym (normalnie szok).

Że głupio się przyznać ale na szkołę brak czasu, zarówno na zdalne fakultety jak i na pracę licencjacką a Rosma pisze że u niej wręcz na odwrót.

Tia mogę napisać wiele…  oderwać się od roboty na chwilę, złapać oddech to ważne inaczej idzie ześwirować.

Wczoraj przykładowo siedziałem prawie 4 godziny nad jedną prostą  stroną w html-u i jscript. Normalnie porażka, formatowanie siedmiu stron maszynopisu, 2250 słów ponad 23 kb czystego tekstu, w tym 17 rozwijanych list  i wszystko z palca klepane w ramach jednej strony. Qrw oszaleli na tej uczelni czy jak? Za czasów modemów optymalny rozmiar strony z obrazkami tyle wynosił a tu sam goły tekst.

Jeszcze ze 2 tygodnie (ciekawe który raz to już piszę :D ).

Aby do końca roku… brzmi realniej co?

Już nawet materiały do polemiki o kosztach utrzymania/budowy serwerowni zaczynają mi ginąć na biurku :( w stosie blogomateriałów

Zgodnie z przewidywaniami w robocie nr 4 poszaleli :(

Projekty ruszyły spóźnione o jakiś miesiąc, dwa, organizowały się kolejny miesiąc a teraz wszyscy zdziwieni że strony internetowe to nie w pięć minut się robi. Najśmieszniejsze jest to, że niby to ja jestem winny a jeszcze z 2 projektów żadnych materiałów nie przysłali :) Marszczą się bo już muszą ludzi zatrudniać i już natychmiast chcą mieć strony hehe chyba ich życie nauczy pokory.

Ciekaw jestem od kiedy mi faktycznie umowę podpiszą bo jak się okaże że od listopada to chyba ich wyśmieję bo wymagania na wczoraj a jakby jeszcze za darmo…

Bibli się włamali do domu, a ja sądząc po logach zacząłem być globtroterem wyposażonym w teletransporter, bo co kilka minut się loguję z innego końca świata na serwer.

Kicha jednym słowem, ktoś się włamał na serwer i nie widzę jak dotąd którędy :( . Najgorsze że zrobił to w chwili gdy jest ciśnienie z roboty nr 4. Teoretycznie mógłbym odpuścić  na jakiś czas bo to mało istotny serwer i spokojnie zająć się projektami, ale nie uśmiecha mi się aby jakiś bootnet spamował z mojego serwerka.

Coraz ciężej utrzymać porządek na serwerach, coraz więcej wiedzy potrzeba do tego, a co za tym idzie więcej czasu na naukę :( Chyba odpuszczę sobie to administrowanie i zlecę to komuś, robotę trzeba delegować (ciekawe czy wspomni o tym wykładowca na zarządzaniu i organizacji)

Szit fak Mam masę materiałów zaległych na bloga i brak czasu na ich wprowadzenie, ale to ma się poprawić niebawem jakieś 2-3 tygodnie

Zdawało by się prozaiczna sprawa wrzucam hasło w googlarkę wyskakują oferty wybieram i gotowe.

Jednak nie jest tak różowo. Jako pierwsze wyskakują nie poszczególne oferty nawet nie firmy pośredniczące a pseudo portale.

Dlaczego pseudo? sprawa dość prosta moim zdaniem, firma mająca portal powinna dbać o aktualizację treści.

Czy to z braku treści czy też chęci posiadania jak największej ilości ofert te pseudo portale są zaśmiecone nieaktualnymi ofertami do tego stopnia że zrezygnowałem z ich usług. Niektóre z agencji pośrednictwa też nie są dużo lepsze i jak mówię panience że chcę wynająć biuro nr. oferty gx-xx to odpowiada że musi sprawdzić czy aktualna [litości...] Jak poruszałem kwestie nieaktualnych ofert na pseudo portalach to podobno wina portali że nie sprzątają u siebie pomimo zgłaszanych przez pośredników próśb o to, w końcu to oni odbierają telefony i tłumaczą się za nieaktualne oferty.

Generalnie z przejrzanej oferty super małych (do 20 m) biur do wynajęcia nie ma, trzeba polować. Jak już są to w cenach prawie kosmicznych i takie sobie.

Odwiedziłem dwie fajne lokalizacje

Mariot nieustawny pokoik na piętrze technicznym z oknem na slams pośrodku, powyżej 110 zł m2 netto (przy umowie na 2 lata zeszli do 80 netto) listonosz dociera z pocztą, namolny klient też da radę. Klimatyzacja, fajne zaplecze socjalne to spore plusy których konkurencja nie posiadała. Jakby okno było na zewnątrz budynku choćby na parking a nie na podwórko to bym wynajął to biuro.

PKiN pomieszczenie nawet ładne, 70 zł brutto za m2 ale wejście przez salę kongresową 3 piętro bez windy i zapewne dla utrudnienia trzeba przejść dwoma klatkami schodowymi tak że nawet nie ma szans aby upierdliwy i zdeterminowany klient dotarł ;) , wielki problem z pocztą listonosze nie chodzą podobno jest szansa na wynajęcie skrytki na poczcie w pałacu (za dodatkową opłatą) okno wychodzi na ozdobne obramowanie kongresowej tak że widać ścianę. Szkoda bo mi się podobało ale na dodatek jak jest impreza w kongresowej do dostęp do biura co najmniej utrudniony, jako rekompensatę można potraktować to że jest szansa na wbicie się za darmo na jakiś koncert ukrywając się w biurze ROTFL

Generalnie udało mi się w końcu wyczesać małe biuro :D ale jakoś moje przekonanie do niego nie jest zbyt wielkie. Lokalizacja niezła ale okna tej kamienicy przerobionej na biurowiec w ofercie wychodziły na przeciwną stronę budynku i dużo ciekawszy widok (w sam raz na kamerkę internetową) :> strasznie kiszkowate przez co nieustawne, jedyna zaleta to szafa wnękowa nie trzeba mebla kupować :) Biuro klasy C więc standardzik nie standard  ale za to 55 zł netto m2 i w śródmieściu więc chyba podpisze umowę bo i listonosz chodzi i znajomi trafią bez problemu jak będą chcieli odwiedzić.

Opiszę jutro co jeszcze mnie wstrzymuje przed tym adresem bo to już zupełny lol

Tak jakoś znów się szybko toczy dookoła mnie wszystko.

W piątek robota nr 2 (ta co dostałem wymówienie) zadzwoniła i zaproponowała porwanie dokumentu o nagłówku “Rozwiązanie umowy”. Pogadałem trochę i posłuchałem jak to prezesunio zmienny jest.

Gość w IBM za diabła nie jest osiągalny pod telefonem choć mam już jego biurkowy numer a nie przez centralę (chyba im się znudziło zapisywać że dzwonię) nadal nie odbiera :( Czekam aż dotrze w końcu oferta od partnera CISCO. Najlepiej dane udostępnia HP dostałem od ręki wstępne informacje co do sprzętu i ceny. Wobec powyższego liczę że jeszcze w tym tygodniu będę mógł się trochę po mądrzyć w sprawie magazynu danych.

Wczoraj po południu z roboty nr 4 telefon “co się dzieje że dane nie wprowadzone jeszcze na stronę?” A tu zasadzka nikt mi ich nie przysłał (ROTFL) Dziekan ma obiecane że rano będą na stronie a tu taka wtopa :D Więc rozmówca coś napisał, a ja posiedziałem trochę w nocy żeby wbić na stronę nowe informacje, dodatkowo okazało się że jeszcze trzeba bannerek wypocić echh… ten przepływ informacji…

Swoją drogą to jak wam się podoba bannerek?

Wieczorne wypociny

Wieczorne wypociny, kliknij to urosną ;)

Dociekliwi pewnie znajdą skąd wymaskowałem Rudą (pozdrawiam) i innych studentów :)

Idę dziś obejrzeć pokój do wynajęcia w Pałacu Kultury, nie najtańszy ale jaki adres !!! Każdy chyba wie co to za budynek i gdzie się mieści :D a że trafić do mojego pokoju w tym wielkim gmachu będzie co najmniej ciężko… to już  inna sprawa.

i to bynajmniej nie pod baranami :(

Jako że mam przywarę gromadzenia, to się już zaczęło małe pakowanie w robocie nr1. Przez dwa lata pracy nagromadziłem różnego dobra/śmieci w zależności od punktu widzenia ;) . Ponieważ pożegnam się jednak z  robotą nr1  czas się pakować. Tyle że po zapakowaniu trzeba coś z towarem zrobić, więc chciał nie chciał muszę zobaczyć jaką przestrzeń zaoferuje mi piwnica.

Od 5 lat w niej nie byłem, więc z powodzeniem wywalam wszystko z niej co nie jest odporne na wilgoć i czas. Korci mnie żeby nowo zapakowane skarby też wywalić ale  chyba nie zdobędę się na tak heroiczny krok, więc wylądują w piwnicy (taki czyściec w drodze na śmietnik)

Wizyta w piwnicy to będzie ciekawe doświadczenie, jeśli dobrze pamiętam jest tam paczka nierozpakowana jeszcze od czasu przeprowadzki czyli co najmniej, ze 12 lat :)

Łóżeczko niemowlęce córki, resztki ciemni fotograficznej (tak, bawiłem się wywoływaczem utrwalaczem i innymi wynalazkami), no i masa innych wspomnień jak chociażby moje czterdziestoletnie sanki zrobione przez dziadka gdy się urodziłem (toż to zabytek już) .

Oj będzie bardzo bolało bo przywiązuję się do rzeczy :(

Nic to, piwniczna trauma dopiero w sobotę, dziś browar z fajnymi bibliotekarkami, a wcześniej kawa ze znajomą znajomej czyli fajne popołudnie :)

Cały świat z tą pogodą wariuje jeszcze do wczoraj była jesień, wieczorem się lato zrobiło, a dziś to już sam nie wiem – niby lato a poleciał grad z nieba.

Klimat się zmienia ziemia się spłaszcza, koniec świata pani Popiołkowa koniec świata.

A może wczorajszy odcinek gwiezdnych wrót o sterowniku pogody nie był wyssany z palca? Tia niema to jak homeworking :) Jeszcze trochę i będą mi mówić serialowy dziadek ;) stanowczo dobrze zainwestowane 20 zł.

Dziś w końcu napisałem tą relację z konferencji IINISB “Polskie biblioteki publiczne 2009 : Nowe otwarcie” jeszcze ostatnie spojrzenie i trzeba się zastanowić jak ten tekst upowszechnić? Czy wstawić fotki z konferencji do niego czy nie i tak wyszła straszna krowa 4 strony w wordzie, nie do wiary że tyle to zajęło zdawało się że raptem po 2-3 zdania a tu tyle tekstu. Rozważam możliwość puszczenia go do jakiś redakcji, a nuż wydrukują to dopiero by było zdziwienie ale gorsze gnioty widziałem już w druku :) Szkoda że tyle roboty miałem i nie pomyślałem o procesie wydawniczym wcześniej klepnąłem go za późno i teraz już numery są pewnie pozamykane do druku. Nic to, następnym razem pomyślę i zmienię priorytety najwyżej.

Qpa zdaje się z robotą nr 1 wyjdzie i pewnie poleci, zdaje się że będą problemy pracownika tam posadzić (umowa twierdzi że mam samodzielnie wykonywać pracę) ale ma to i dobre strony, sprawdzę polskie sądownictwo :) Jak mi nie zatwierdzą pracownika na wykonawcę, to mam już właściwe numery ustaw i orzeczeń, mówiących że w takim razie powinienem mieć u nich etat bo to (oraz inne przesłanki sami kupują towar, mówią co i jak wykonać, etc.) sugeruje umowę o pracę a nie umowę między podmiotami gospodarczymi,  więc niech płacą zusowi za te 2 lata a mnie oddają za urlop :> Jak wojna to wojna :) pobawimy się w prawowanie, stracić i tak niewiele stracę ale prawda musi być po mojej stronie :> Może jeszcze tak dla hecy będę się domagał przywrócenia na stanowisko? to by była jazda… her dyr kurdupel by się wściekł, cóż opowiem mu zawczasu co się stanie jak mi pracownika nie zaakceptuje, może jednak rozum przebije się przez ambicje.

Dobra wracam do roboty nr.3 muszę fotki dziekana podmienić bo wczoraj o 22.21 się wyjajił że chce nowe, spać nie może przez to czy jak?