Śniadniając
jadłem płatki orkiszowe na mleku i zacząłem się zastanawiać jakie nazwy ziaren zamiast sezamu wywoływał odkrywca skarbca w baśniach 1001 nocy
czy aby nie wywoływał “Orkiszu otwórz się!”
Problem mnie drążył do tego stopnia że zostawiłem pracę, naukę itd. i rozpocząłem szukanie. Niestety książki nie mam na półce, ale mam net i mam być infobrokerem więc do dzieła.
Skoro ćwiczę google to na pierwszy ogień
http://books.google.pl/books?q=ba%C5%9Bnie+1001+nocy&btnG=Szukaj+ksi%C4%85%C5%BCek
hmm.. jednak books.google są przereklamowane nic przydatnego nie pokazały
jakieś próby z sezam i alibaba też brak sensownych wyników
strzał drugi: jaki był tytuł angielski? więc najpierw lokalnie w katalogu mojej biblioteki (wyskoczyły tylko tłumaczenia z niemieckiego) potem w bibliotece narodowej http://hop.bibliotekarz.com/0h i tu zaglądnięcie w kilka pozycji niestety albo tłumaczyli z niemieckiego albo z arabskiego więc szukanego tytułu brak
kolejne podejście do googla pytanie 1001 alibaba night i na drugiej pozycji wyskoczyło
bingo dalej już było z górki, wybrać właściwą opowieść i ctrl+f sesam next, …, next i znalezione
jeszcze tylko translate.google co to jest barley i już wiem
Cassim krzyczał "Jęczniemiu otwórz się!"
to jest przykład jak studia szkodzą
(przed studiami nie miałem pojęcia że marc21 istnieje i ma pole na oryginalny tytuł) i wiedza na przyszłość:
mogłem sobie odpuścić szukanie oryginalnego tytułu książki w marc21 bo i tak pytanie w books.google “A thousand and one Arabian Nights” sesam też nie dało dostępu do interesujących mnie treści
wyszukiwanie 5 minut, pisanie posta 45 czyli kolejna godzina w plecy zmarnowana na głupoty
bibla says:
a to wszystko przez płatki orkiszowe!
DDDD
Styczeń 16, 2010, 11:17 amKikuchi says:
Masz przypadłość bibliotekarską — lubisz szukać, więc kombinujesz, delektując się samym procesem poszukiwań (którym to i ja lubię się w wolnych chwilach rozkoszować).
Zastanowiłem się jednak już przy pierwszym akapicie, od czego ja bym zaczął, jakbym naprawdę chciał to znaleźć i doszedłem do wniosku, że wpisałbym to:
http://tinyurl.com/y94s552
Później tylko wklepanie “otwórz” w PDF-owej przeszukiwarce, klik, klik i voilá:
“[...] Wołał więc: “Jęczmieniu, otwórz się!”. Ale furtka się nie otwierała. Potem krzyczał: “Pszenico, otwórz się!”.
Ale furtka ani drgnęła. Następnie wrzeszczał coraz głośniej: “Fasolo, otwórz się!” Ale furtka pozostała szczelnie zamknięta, tak jak była. I tak wymieniał po kolei jedno ziarno po drugim, aż w końcu wyliczył wszystkie nazwy zbóż, jedynie o sezamie*` zapomniał. [...]“.
Ma się jednak tę intuicję wyszukiwawczą.
Styczeń 16, 2010, 11:49 amKikuchi says:
Co do szukania tłumaczenia tytułu na kilkadziesiąt innych języków:
Styczeń 16, 2010, 11:53 am“wiki baśnie 1001 nocy” -> I’m feeling lucky -> po lewej linki to tłumaczeń tytułów.
Sobotni dyżur popołudniowy [32] | pulowerek.pl says:
[...] Dziewczyna Estreichera ma dla was angielsko-polskie ciekawostki z google books, a Niedoszły bibliotekarz uczy jak szukać google. [...]
Styczeń 16, 2010, 4:20 pmNiedoszły Bibliotekarz says:
no właśnie pamiętałem że wymienił conajmniej kilka nazw ale jak widać z cytatu orkisza jako takiego nie było (pszenica się nie liczy)
BTW ciekawy pomysł na szukanie w necie przytaczasz
Styczeń 16, 2010, 5:29 pmKikuchi says:
A BTW odnosi się do wiki czy chomika? ;>
Chociaż to z wiki, to bardziej sposób na tłumaczenie niektórych rzeczy, z którymi sobie nie radzą słowniki/translatory i np. znalezienie odpowiedzi na pytanie: “pod jakim tytułem dzieło zostało wydane gdzieś tam?” (chociaż Google Translate także próbuje sobie z tym jakoś radzić, aczkolwiek średnio skutecznie).
Co do chomika, to robi się z niego wręcz kolejna polska biblioteka cyfrowa…
Styczeń 16, 2010, 8:14 pm